|
Blog > Komentarze do wpisu
Przyczyny i skutki problemów Republiki Południowej Afryki z elektrycznością
Niegdysiejszy wielki eksporter elektryczności, kraj od przełomu lat 70. i 80. praktycznie niezależny jeśli chodzi o energię elektryczną, stanął na krawędzi energetycznego chaosu. Lata zaniedbań inwestycyjnych oraz dynamiczny wzrost gospodarczy - napędzany przez rząd oraz niezwykle niskie ceny elektryczności sprawiły, że popyt zaczął przewyższać podaż. Z raportu przygotowanego na zlecenie rządu wynika, że sytuacja jest naprawdę dramatyczna. Choć teoretycznie z tabeli można wywnioskować, że podaż przewyższa popyt na dzień dzisiejszy, to należy pamiętać, że maksymalna dostępna moc nie oznacza rzeczywistej dostępnej mocy. Zawsze dostępna moc jest mniejsza od maksymalnej o ok. 15 do 20 procent (w RPA margines ten wynosi zaledwie 8 procent). W Polsce ten margines wynosi nawet 30 procent. Jeśli z tą wiedzą zasiądziemy do analizy, na pierwszy rzut oka widać, że mocy brakuje i będzie brakować także w przyszłości. Założenia przy prognozach były następujące - wzrost PKB o 6 procent rocznie oznacza wzrost popytu na elektryczność o 4 procent. Codziennością w RPA stały się już okresowe wyłączenia prądu. Elektryczność jest racjonowana. Nawet potężny przemysł wydobywczy, stanowiący podstawę południowoafrykańskiego eksportu, musi radzić sobie z dostawami energii mniejszymi o 10 procent. Oznacza to realne straty finansowe kopalni, hut etc. W efekcie, potężne koncerny wydobywcze zdecydują się na cięcia w zatrudnieniu oraz przeniesienie części produkcji gdzie indziej - do Brazylii, Australii czy Indonezji. Z powodu braków elektryczności ucierpią także zwykli obywatele oraz praktycznie wszystkie przedsiębiorstwa. Bezrobocie wzrośnie (i tak wynosi ponad 25 procent), a wzrost gospodarczy wyhamuje - rządowego celu, 6 procent wzrostu PKB, nie da się zrealizować. Eksperci wskazują, że sukcesem będzie wzrost o połowę niższy. To dalece za mało, aby zrealizować rządowe plany zmniejszenia liczby osób pozostających bez pracy. Co gorsze, wzrasta inflacja, która sięga już prawie 9 procent. Wszystkiemu winne są głównie problemy z energią. Przynajmniej do 2012-13 roku sytuacja nie ulegnie poprawie. Długo przekładany program budowy nowych elektrowni dopiero rusza z miejsca. Budowa nowych i modernizacja starych elektrowni potrwa 4-5 lat. Jeśli dodamy do tego fakt, iż zajmować się tym będzie monopolista na rynku - państwowa firma Eskom - można być praktycznie pewnym, że będą opóźnienia. Przez najbliższe pięć lat niezbędne są inwestycje w wysokości ponad 40 miliardów dolarów. Rząd zamierza zapewnić gwarancje finansowe prywatnym podmiotom, aby zachęcić je do inwestowania w nowe moce. Zakłada się, że "prywaciarze" zapewnią do 30 procent nowych mocy. Niezbędne mogą okazać się ograniczenia w eksporcie elektryczności do państw sąsiednich, m.in. Namibii i Botswany. Ucierpieć może więc także przemysł wydobywczy w tych państwach, a stanowi on podstawę gospodarek obu z nich.
![]() Więcej: Financial Times, The Economist - 1, 2; Energy Information Administration, Mining Journal Online, Global Guerrillas, Eskom, MyBroadband grafika: mining-journal.com, southafrica.info piątek, 21 marca 2008, p.wolejko
TrackBack
|
Dyplomacja on Facebook
|