|
Blog > Komentarze do wpisu
Brzeziński krytycznie o polskiej dyplomacji. Więcej realizmu!Zbigniew Brzeziński, były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Jimmy'ego Cartera, to bez wątpienia wybitny umysł politologiczny. Szkoda, że w Polsce tak rzadko się go słucha, a gdy udziela wywiadu, przemyka on niezauważony przez media, polityków i decydentów. Nie można na to pozwolić.
Zamiast krzyków o zdradzie, zagrożeniu kolejnym rozbiorem Polski oraz pakcie Ribbentrop-Mołotow, należało z zimną krwią prowadzić realistyczną, cyniczną grę, obliczoną na to, aby na końcu wilk był syty, a owca cała. Kolejne ekipy rządzące wolały jednak wymachiwać szabelką i liczyć na to, że obawy obrońców środowiska zablokują projekt, którego realizacji chciało kilka wpływowych państw unijnych oraz Rosja. Jest oczywiste, że przeprowadzenie rurociągu pod wodą, zamiast przez terytorium państw bałtyckich i Polski jest celowym działaniem, które nie jest dla nas korzystne. Z drugiej strony, nie jest korzystne odcinanie się od dostaw surowców oraz polityka oparta na emocjach, a nie na chłodnej kalkulacji. Jednak najważniejsze jest inne stwierdzenie Brzezińskiego, w którym wskazuje główną bolączkę polskiej polityki zagranicznej - domaganie się od innych, żeby zrobili coś dla Polski. Oddajmy głos Brzezińskiemu: "Władze w Warszawie muszą prowadzić politykę realizowaną w przemyślany sposób. A ona nie może opierać się na ciągłych oczekiwaniach, że inne kraje pomogą Polsce rozwiązać kwestie, co do których Polska już dawno powinna była zająć konsekwentne stanowisko. I nie chodzi tu o stanowisko typu: „to mi się nie podoba”, „my się tego boimy”, tylko o konkretne działania, by danemu niebezpieczeństwu zapobiec lub przynajmniej zmniejszyć zagrożenie. A o tym bardzo mało słychać. Za to bardzo dużo się ciągle mówi o tym, co inni powinni dla Polski zrobić." Nasze przeświadczenie o własnej wyjątkowości, częstokroć wyższości nad innymi; domaganie się szczególnego traktowania w każdej możliwej sytuacji; granie na emocjach i brak treści polityki zagranicznej, to najważniejsze zarzuty stawiane przez Brzezińskiego polskim decydentom w ostatnich latach. Szczególnie widać to w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, które oparliśmy na komplementach ze strony amerykańskiej i wierze w cudowną moc sprawczą słów i sformułowań, chociażby takich jak bycie "partnerem Stanów Zjednoczonych". Tymczasem różnica potencjałów między Polską a Ameryką jest tak wielka, że określenie "partner" w żadnym razie nie oznacza równoprawnej pozycji czy szczególnych relacji. Jak wskazuje Brzeziński we wcześniejszym wywiadzie dla "Rz", z połowy września br., świetnie sztukę gry na emocjach Polaków opanowała administracja Busha, umiejętnie podbijająca antyrosyjski bębenek w Polsce. To, co w Warszawie odbierano jako szczególnie bliskie stosunki, z amerykańskiego punktu widzenia było cyniczną (realistyczną) grą obliczoną na potrzeby Waszyngtonu. Były doradca Cartera mówi: "Strona amerykańska nie czuje się jednak zobowiązana do specjalnych świadczeń wobec Polski. Stosunki między Warszawą a Waszyngtonem są normalne i partnerskie. Amerykanie podchodzą jednak racjonalnie do istotnych dysproporcji w potencjale Polski i Stanów Zjednoczonych. Wychodzą też z założenia, że jeżeli polskiemu rządowi łatwiej jest ten fakt przełknąć pod przykrywką daleko idących komplementów, to proszę bardzo." Szkoda, że łykamy tak łatwo okrągłe słowa, nie dbając o to, aby poszły za nimi konkretne czyny. Jakie rady dla polskiej dyplomacji ma Brzeziński? - "Radziłbym stronie polskiej troszeczkę się uspokoić. Polska ma niemały potencjał, znaczący w pewnej części Europy. Jest członkiem NATO i Unii Europejskiej. Ma też do pewnego stopnia partnerskie stosunki z Ameryką." Jego zdaniem nadszedł "najwyższy czas, by Polska stała się poważnym państwem, a nie żyła ciągle w zawieszeniu między niebem a piekłem." Przy czym niebo rozumiane jest jako przekonanie o szczególnie bliskich relacjach z Ameryką, piekło zaś sytuacją, w której można mówić o kolejnej zdradzie. Ocena działań polskich rządów i dyplomacji dokonana przez doświadczonego politologa jest bardzo krytyczna. Smutne, że jest ona jak najbardziej prawdziwa. Polska polityka zagraniczna jest w dużej mierze pozbawiona treści i oparta na fałszywych założeniach. Przekonanie o własnej wyjątkowości i roszczeniowa postawa wobec innych państw niejako immunizują nas od podejmowania działań na własną rękę, zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych. Zbyt emocjonalna dyplomacja, przywiązanie do pustych gestów i nieumiejętność właściwej ich interpretacji doprowadzają nas do mylnych wniosków. Gdy prawda wychodzi na jaw, nasze zdziwienie jest ogromne, a często towarzyszy mu zawód oraz bardziej negatywne uczucia, prowadzące do nadużywania określeń takich jak "zdrada". Czas dorosnąć, powiedział Brzeziński. I trzeba przyznać mu rację. Nasi politycy powinni przestać myśleć życzeniowo i zrozumieć "jak działa świat". Dość już obrażania się, braku zrozumienia i liczenia na innych. Umiesz liczyć? Licz na siebie. Nikt nie zrobi za ciebie tego, co powinieneś zrobić sam. Piotr Wołejko
Czytaj cały wywiad Brzezińskiego w "Rz" grafika: Wikimedia Commons
Więcej tekstów oraz autorów na portalu Polityka Globalna:
wtorek, 10 listopada 2009, p.wolejko
TrackBack
Komentarze
2009/11/10 23:47:38
Ważne, żeby były one obopólne. Aby tak było, Polska powinna sformułować jasne cele, tj. określić, co chce od Ameryki uzyskać. Następnie należy pomyśleć, jak te cele osiągnąć. Potem przystąpić do realizacji.
pozdrawiam, PW
Gość: canadol, d75-155-129-251.bchsia.telus.net
2009/11/11 04:23:45
Brzezinski to Instytucja i winno sie go sluchac. Co za logika, trzezwe i wywazone stanowisko!
I czy w koncu Polska nie moze byc normalnym krajem? Przecie teraz moze byc np. taka Szwecja czy podobna. Ale te okropne polskie przywary (pieniatctwo, wiara we wlasna wyjatkowosc, wymachiwanie szabelka) ciagle pokutuja...................
Gość: , cd172.osiedle.net.pl
2009/11/11 08:29:33
Panujące tu w mediach i na salonach megalomania i mesjanizm połączone z rusofobią pozwalają większym i mądrzejszym państwom sterować polskimi "elitami" i częściowow populacją wedle własnego widzimisię, Brzeziński napisał ważne słowo o stosunkach polsko-amerykańskich "do pewnego STOPNIA partnerskie". Więc nie miejmy złudzeń, rola chłopca na posyłki to "zasługa " polskich elit, ale drugim Izraelem ani nawet Turcją czy Tajwanem w tym układzie też nie będziemy.
2009/11/11 15:48:42
Megalomania, mesjanizm i rusofobia -trzy bardzo trafne określenia poglądów dużej części elit na politykę zagraniczną.
2009/11/12 08:37:23
"Megalomania, mesjanizm i rusofobia -trzy bardzo trafne określenia poglądów dużej części elit na politykę zagraniczną."
Touche! Ale te cechy tworzą coś co możemy nazwać hmm.. może fotygizmem. Ja dodałbym jeszcze przesadny entuzjazm, zbyt łatwo włączamy się w kolejne kosztowne projekty pod egidą USA zbyt mało uzyskując w zamian. I to już jest poważniejszy problem bo w zestawieniu z poprzednimi cechami paraliżuje nasz europejski potencjał. 2009/11/12 11:00:16
To już nieumiejętność określenia celów, które chcemy osiągnąć. Nie chodzi o to, że nie cenimy się - wręcz przeciwnie, mamy o sobie świetne mniemanie. Nie umiemy (rządzący Polską) negocjować, postawić warunków itd. Często zbyt szybko wskakujemy na pokład, nie przygotowując się wcześniej do podróży.
2009/11/12 22:49:34
Generalnie kiepsko mieć kompleksy oraz poczucie wyjątkowości, dzięki któremu wszyscy powinni nam nadskakiwać. Przez chwilę może to być zabawne, ale na dłuższą metę staje się irytujące.
|
Dyplomacja on Facebook
|
www.polska-usa.pl