|
Blog > Komentarze do wpisu
Obama w ChinachAmerykański prezydent odwiedza Chiny w trudnym momencie dla Stanów Zjednoczonych. Osłabiona gospodarczo i pogrążająca się w ogromnym deficycie Ameryka jest odbierana w Chinach jako schodząca potęga. Gospodarze nie zamierzają wysłuchiwać dobrych rad ani pouczeń od Obamy. Jednak poddanie się chińskiej presji byłoby nieuzasadnione. Krytycy prezydenta Obamy i jego polityki wypominają mu dzisiaj, że odmówił spotkania Dalajlamie, duchowemu przywódcy Tybetańczyków, który gościł w Waszyngtonie kilka tygodni temu. Podobno administracja Obamy nie chciała psuć atmosfery przed jego wizytą w Chinach. Można to odebrać jako sygnał miękkości prezydenta oraz Stanów Zjednoczonych, w których interesie nie leży teraz antagonizowanie Chin. Korzystając z okazji przypominam o spotkaniu dyskusyjnym zatytułowanym "Iran - inny punkt widzenia", które odbędzie się w najbliższy wtorek, 17 listopada o godz. 18.30, w sali nr 107 w tzw. Starym BUWie (dawny budynek biblioteki uniwersyteckiej), ul. Krakowskie Przedmieście 26/28. Zapraszam od 18.15.
Obama nie będzie pouczał Chińczyków o prawach człowieka, wolności słowa czy demokracji, choć może wspomnieć o tych wartościach w swoim przemówieniu czy podczas konferencji prasowej. Będzie to jednak wyłącznie pro forma, żeby mieć podkładkę broniącą go przed domowymi krytykami. Nie będzie także kategorycznego domagania się rewaluacji juana - choć Chiny same mogą dokonać korekty kursu swej waluty wobec dolara. Paradoksalnie, to rozwijające się Chiny zdają się przemawiać do Stanów Zjednoczonych z pozycji siły. Paradoksalnie, gdyż poza finansowaniem amerykańskiego długu żadne inne przesłanki nie wskazują na zmianę układu sił - globalnego, ani pomiędzy Waszyngtonem a Pekinem. Stany Zjednoczone są oczywiście osłabione tzw. kryzysem finansowym, ale Chiny wcale nie są monolityczną potęgą. Za cudem gospodarczym ostatnich trzech dekad kryje się wiele słabości i ułomności chińskiego systemu polityczno-gospodarczo-społecznego.Co więcej, na szczytach władz w Pekinie trwa spór rozmaitych frakcji - elita władzy również nie stanowi monolitu. Stąd zadziwiające wydaje się amerykańskie podejście do Chin, w którym proporcje między stanowczością u ustępliwością zostały zachwiane na korzyść tej ostatniej. Może prezydent Obama zadziwi nas swoim zdecydowaniem, ale jest to mało prawdopodobne. Tymczasem nie należy przeceniać chińskiej potęgi, w szczególności jeśli jest się prezydentem Stanów Zjednoczonych. Piotr Wołejko
grafika: 2.bp.blogspot.com
Cały świat na jednej stronie - Polityka Globalna:
poniedziałek, 16 listopada 2009, p.wolejko
TrackBack
Komentarze
Gość: ps, 80.54.99.*
2009/11/16 18:04:04
tez ogladalem fareeda w niedziele. moze cos od siebie by sie przydalo?
Gość: ps, 80.54.99.*
2009/11/16 21:11:55
ano dobrze i zdrowo :) ale pisanie strony tekstu zamiast wstawienie linka do cnn to juz chyba pracoholizm :)
Gość: , nat.ip-point.pl
2009/11/16 21:27:49
Zachęcam do oglądania, w szczególności tego programu :)
Pracoholizm może nie, ale warto podzielić się zasłyszanymi myślami. Coś od siebie (w 100%) już wkrótce, więc będzie Pan usatysfakcjonowany :) |
Dyplomacja on Facebook
|