Blog > Komentarze do wpisu

Unia Nordycka: przyszłość czy utopia?

Duży może więcej. To zasada znana nie tylko w biznesie, ale również w polityce. Z tego założenia wychodził szwedzki historyk Gunnar Wetterberg, proponując unię pięciu państw nordyckich – Danii, Finlandii, Islandii, Norwegii i Szwecji, a także trzech terytoriów niezależnych: Wysp Alandzkich, Grenlandii i Wysp Owczych. Składająca się z wyżej wymienionych podmiotów Unia Nordycka byłaby 10-12 potęgą gospodarczą świata z PKB przewyższającym Rosję, Indie czy Kanadę. Atrakcyjna propozycja, nieprawdaż?

Nowa Unia Kalmarska?

Wspólną głową federacji miałaby zostać duńska królowa Małgorzata. Jej postać w sposób symboliczny spina bowiem proponowaną Unię Nordycką ze średniowieczną Unią Kalmarską. Wówczas organizm ten przetrwał nieco ponad sto lat, ale rozpadł się z hukiem w wyniku krwawej wojny domowej. Próby jednoczenia terytoriów nordyckich podejmowane w kolejnych latach nie kończyły się raczej sukcesem, często były też blokowane przez kraje trzecie. Głównym powodem sprzeciwu wobec powstania silnego podmiotu w Skandynawii była obawa mocarstw, w szczególności morskich, przed twardym egzekwowaniem praw dotyczących cieśnin duńskich.

Dziś nikt nie miałby raczej nic przeciwko zjednoczeniu państw nordyckich pod wspólną flagą, a zainteresowane społeczeństwa podobno wyrażają coraz większą aprobatę dla pomysłu powstania czegoś, co roboczo nazywam w tym tekście Unią Nordycką. Owszem, większość jest negatywnie nastawiona do tej koncepcji, ale liczba zwolenników systematycznie rośnie i wynosi na dziś ok. 40 proc. Czy można spodziewać się, że za kilka lat proporcje odwrócą się, a społeczeństwa wywrą presję na polityków, aby ci zaczęli na poważnie rozważać powołanie do życia federacji państw nordyckich? Czy taka unia miałaby szanse skutecznie działać?

Argumenty „za”

W zamyśle Wetterberga, który swoją koncepcję wykłada nawet na oficjalnej stronie istniejącej już Rady Nordyckiej, Unia Nordycka miałaby wspólną politykę zagraniczną i obronną. Na poziomie federacji rozstrzygane byłyby również kwestie związane z rynkiem pracy. Członkowie federacji utrzymaliby zdecydowaną większość kompetencji i zachowali dotychczas istniejące instytucje. Powstałby oczywiście wspólny rząd Unii oraz jej parlament.

grafika

Czy tak będzie wyglądać flaga Unii Nordyckiej? / źródło: Wikimedia Commons

Dzięki unii głos państw nordyckich w świecie byłby lepiej słyszalny. Najpewniej otrzymałyby miejsce w coraz ważniejszej grupie G-20. Skandynawskie pomysły na społeczeństwo i gospodarkę zyskałyby promocję i, być może, popularność w świecie. Dziś mało kto przykłada wagę do tego, co Dania, Szwecja czy Norwegia mają do powiedzenia i zaproponowania. Ich modele rozwoju, często bardzo skuteczne, pozostają nieznane szerszej publice. Wydaje się też, że tylko Unia Nordycka może zagwarantować skuteczną obronę praw do eksploracji i eksploatacji złóż surowców w Arktyce. Aktualnie Norwegia czy Grenlandia (na spółkę z Danią) rywalizują na szczeblu politycznym z takimi potęgami jak Rosja, USA czy Kanada.

Argumenty „przeciw” i wątpliwości

Federacja ma także swoje minusy i słabe punkty. Oczywistą kwestią jest to, że spór wywoła już podział kompetencji pomiędzy członkami unii lub podjęcie decyzji o lokalizacji jej stolicy. Czy ma to być stolica największego kraju przyszłej unii – Kopenhaga, a może bardziej centralnie położony Sztokholm? W grę wchodzi umiejscowienie stolicy w mieście typu Goeteborg, czyli takim, które stolicą nie jest. Problematyczny będzie także wybór głównego języka federacji. Nonsensem wydaje się bowiem kopiowanie znanego z Unii Europejskiej zwyczaju uznania wszystkich języków narodowych za równoprawne. Koszty tłumaczeń i związana z tym biurokracja są absurdalne w stosunku do prawdziwych potrzeb. W grę raczej nie wchodzą argumenty sportowe, bo przecież nie tylko w UE, ale nawet w Wielkiej Brytanii poszczególne byty polityczne posiadają własne reprezentacje. Swoją drogą, reprezentacja Unii Nordyckiej w hokeju na lodzie byłaby twardym orzechem do zgryzienia dla Rosjan, Amerykanów czy Kanadyjczyków.

Gdyby udało się załatwić przyziemne sprawy opisane w powyższym akapicie, przyszedłby czas na naprawdę poważne problemy natury międzynarodowej. Jak pogodzić zobowiązania państw i nowej federacji wobec już istniejących UE i NATO, jeżeli nie wszystkie państwa nordyckie są członkami tych organizacji. Szwecja i Finlandia nie należą do NATO, natomiast Islandia i Norwegia nie są członkami UE. Islandia ubiega się o członkostwo, zaś Norwegia już kilkukrotnie mówiła Brukseli „nie”. Bycie w europejskim klubie ograniczyłoby norweską niezależność w polityce zagranicznej.

W przypadku NATO problem jest poważniejszy. Jeśli Unia Nordycka ma prowadzić wspólną politykę obronną, jak pogodzić to z absencją jej dwóch członków w Sojuszu? Czy zobowiązania z art. 4 i 5 Paktu Północnoatlantyckiego dotyczyłyby także Finlandii i Szwecji? Czy państwa NATO byłyby zobowiązane do obrony fińskich i szwedzkich granic? Jak Unia Nordycka ma zamiar zapewnić bezpieczeństwo swoim członkom – czy wezwie posiłki z NATO, a jeśli tak, to gdzie i jakie działania będą mogły podejmować sojusznicze oddziały?

Dochodzi także koordynacja polityki gospodarczej i wybór waluty. Finlandia należy bowiem, jako jedyne spośród państw nordyckich, do strefy euro. Dania czy Szwecja nie kwapią się z przyjęciem wspólnego pieniądza. W Skandynawii silna jest pamięć posiadania wspólnej waluty i nie jest to pamięć pozytywna. Czy to oznacza, że kraje federacji pozostałyby przy swoich walutach? A co z euro, co do którego Finlandia nie ma przecież głosu decydującego, a tylko jeden z wielu?

Utopia czy prognoza na przyszłość?

Po drugiej wojnie światowej trudno było liczyć na powstanie Wspólnot Europejskich i integrację wyniszczonego wojną kontynentu. Kolejne dekady przynosiły nowe instytucje, więcej wspólnych działań oraz nowych członków europejskiego klubu. Razem z NATO Wspólnoty, a dziś Unia Europejska, zapewniały stabilność i bezpieczeństwo, stwarzając odpowiednie warunki do rozwoju gospodarczo-społecznego swoich członków (i nie tylko, ponieważ członkostwo obu organizacji nie pokrywa się w 100 proc., wyłączając oczywiście kraje pozaeuropejskie). Na pomysł Unii Europejskiej rzucony w drugiej połowie 1945 roku większość zapytanych odpowiedziałaby, że to utopia.

grafika

Unia Nordycka na mapie / źródło: economist.com

Unia Nordycka ma swój głęboki sens. Zyski z jej powstania potencjalnie mogą okazać się ogromne. Pełniejsza integracja i współpraca, cięcie kosztów poprzez wstrzymanie się od dublowania poszczególnych działań, wzrost znaczenia na arenie międzynarodowej etc. Co więcej, mimo różnic, społeczeństwa państw nordyckich są sobie bliskie, dzielą w zasadzie wspólną kulturę, a także posiadają długie doświadczenie wzajemnej współpracy. Nie musiałyby więc zaczynać wszystkiego od zera, jak miało to miejsce w przypadku projektu europejskiego.

Choć dziś Unia Nordycka to utopia, nie można wykluczyć jej powstania. Owszem, sceptycy zaraz odpowiedzą, że wielu rzeczy nie można wykluczyć, chociażby wojny atomowej czy dezintegracji Rosji. To prawda. Różne jest jednak prawdopodobieństwo występowania i nie występowania rozmaitych zjawisk. Unia Nordycka jest bardziej prawdopodobna od wyżej wymienionych.

Piotr Wołejko

piątek, 05 listopada 2010, p.wolejko
Tagi: geopolityka

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Kamil, 77.223.195.*
2010/11/06 15:49:06
Bez wyjscia ze strefy Euro/UE/NATO chyba sie nie obejdzie. Poza tym, taka Unia Nordycka by sobie zapewnila bezpieczenstwo nie gorzej niz bedac w nato. Nic tez nie stoi na przeszkodzie, zeby podpisac jakies umowy bilateralne z NATO/UE. Integracja miedzy Finlandia i Norwegia jest i tak pewnie wiele wieksza niz wiekszoscia krajow wewnatrz UE. Jezyk tez chyba nie jest problemem, nie liczac Finlandii te jezyki sa do siebie dosc podobne. A nawet jesli kazdy chcialby uzywac swojego to 5 jezykow, nie jest jeszcze tak trudne do ogarniecia jak np w UE gdzie jest ich 23. Osobiscie wydaje mi sie ze wspolna federacja krajow nordyckich ma wiekszy sens niz ich obecnosc w UE i NATO.
-
Gość: niebieskakrewetka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/11/07 10:50:23
pod jakim względem niby Dania jest największym krajem tej postulowanej Unii Nordyckiej?;]
-
p.wolejko
2010/11/07 13:05:06
Wczoraj Edward Lucas w Horyzoncie zaproponował, żeby Polska wspólnie z krajami nordyckimi zadbała o własne bezpieczeństwo. Mogłyby do tego dołączyć w zasadzie bezbronne kraje bałtyckie i powstałby wówczas ciekawy sojusz obronny państw północnych w regionie Bałtyku.
-
2010/11/08 11:52:52
Jak ktoś słusznie zauważył Skandynawia nie została zjednoczona pod jednym berłem bo praktycznie przez całą historię istniał tam pat pomiędzy Szwecją z jednej strony a Danią (obejmującą obecną Norwegię) z drugiej. Gdy w końcu Szwecja wyrosła na Wielkiego Brata, a Dania dała sobie spokój ze Skanią, to okazało się, że Norwegia chce być niepodległa a Finlandia już była w objęciach Rosji, no i mamy co mamy. Czyli sytuację która wszystkim pasuje. W momencie powołanie tej unii doszłoby do zasadniczej zmiany i całkowitej dominacji Szwecji. W końcu jakby nie patrzył ~40% populacji UN byłoby Szwedami i jakby to nie brzmiało zabawnie z naszego punku widzenia to Szwecja byłaby najbiedniejszą częścią tej Unii... Już widzę ten zachwyt w pozostałych stolicach (zwłaszcza w Oslo) aby się dzielić bogactwem...
Poza problemem z NATO/UE/walutą które są trudne ale do rozwiązania są też inne prozaiczne problemy które mają tendencję do urastania do problemów podstawowych, z tych bardziej oczywistych już widzę ten zachwyt w Oslo i w Rejkiawiku aby dopuścić szwedzkich rybaków na własne wody...
Pomysł ma ręce i nogi ale jest też od cholery problemów dla mnie podstawowym byłaby dominacja Szwecji, która naprawdę niezbyt fajnie się kojarzy w Finlandii i Norwegii. Pożyjemy zobaczymy, kto wie może za 20 lat...
-
2010/11/08 19:50:52
Rozwiązanie jest proste-wystąpic ze zbiurokratyzowanej i niereformowalnej UE, wprowadzić nową wspólną walutę (oczywiście odrzucając euro). Należałoby też wystąpić z NATO, uważam że państwa Skandynawskie wspólnie są w stanie obronic sie przed potencjalną agresją. Pytanie czy jest w ogóle wola polityczna by myśleć o tak powaznych przetasowaniach.
-
Gość: TomekHardyk, *.dynamic.gprs.plus.pl
2011/10/31 19:15:36
Taką Unią z pewnością zainteresowana byłaby Estonia, która w Unii Europejskiej czuje się zupełnie pomijana, a z Finlandią ma bardzo bliskie relacje handlowe i społeczne.
Tym, jak i całą Unią Nordycką Putin byłby zachwycony :)
-
p.wolejko
2011/11/01 17:55:54
Putin? Skandynawowie mają do niego dość chłodny stosunek. Nie wierzę, że UN byłaby w jakikolwiek sposób prorosyjska. Dania i Norwegia są mocno proUSA, a Szwecja jest bardzo zdystansowana wobec Rosji.

pozdrawiam!
liczniki
Dyplomacja on Facebook