poniedziałek, 29 października 2007

KonferencjaCiekawa konferencja naukowa rozpoczęła się dzisiaj w Teheranie. Piętnasta już konferencja nt. Azji Centralnej i Kaukazu jest w tym roku poświęcona rozszerzaniu wpływów NATO w Eurazji i implikacjom z tego wynikającym. Jak podają organizatorzy, z całego świata napłynęło 116 artykułów i referatów - z czego 40 zostanie zaprezentowanych podczas konferencji. Do Teheranu przybyła natomiast, cytat za IRNA , "duża liczba" naukowców z 25 państw.

Strona irańska poinformowała, że tematu roli NATO w regionie nie poruszano do tej pory, a ekspansja Sojuszu w Azji Centralnej i na Kaukazie jest znacząca - i nie na rękę Iranowi oraz Rosji i Chinom, czego oczywiście Irańczycy już nie powiedzieli. Chwała im za to, że chcą o tak istotnej kwestii dyskutować. Wątpię jednak, aby udało się dojść do w miarę obiektywnych konkluzji. Niestety nie udało mi się dotrzeć do listy nazwisk prelegentów. Mam nadzieję, że po konferencji w sieci uda znaleźć się materiały na niej prezentowane i omawiane. Stanowiłyby bardzo ciekawe źródło wiedzy.

Obrazek: IRNA

14:24, p.wolejko , Azja
Link Komentarze (1) »

GłosowanieLista partii dopuszczonych do udziału w wyborach do Dumy, które odbędą się na początku grudnia, została zamknięta. Centralna Komisja Wyborcza zarejestrowała jedenaście - spośród czternastu - ugrupowań. Trzy z nich zostały zarejestrowane automatycznie, gdyż posiadają już swoich deputowanych. Przywilej ten przypadł w udziale Jednej Rosji, Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji (Żyrinowski) oraz komunistom. Pozostałe partie musiały złożyć w depozycie 60 milionów rubli - m.in. Sprawiedliwa Rosja, Jabłoko, Sojusz Sił Prawicowych albo zebrać wymaganą liczbę podpisów - m.in. Partia Demokratyczna, Partia Agrarna.

Rejestracja przebiegła spokojnie i - co z pewnością zaskoczyło wielu obserwatorów - bezproblemowo dla tzw. sił demokratycznych. Jabłoko i SPS wezmą więc udział w wyborach. Jednak szanse na przekroczenie 7-procentowej klauzuli zaporowej, tzw. progu wyborczego, są w obu przypadkach niewielkie. Trzy partie, które zostały w procesie rejestracji odrzucone, mogą w ciągu 10 dni złożyć zażalenie do Sądu Najwyższego.

Wiemy już dokładnie kto wystartuje, wiemy też - mniej więcej - jakie będą wyniki. Z ogromną przewagą wygra Jedna Rosja, której listę będzie otwierał urzędujący prezydent Władimir Putin. Na drugim miejscu kremlowscy technolodzy polityczni chcieliby widzieć Sprawiedliwą Rosję - kanapową partię utworzoną, aby odebrać poparcie komunistom. Nie jestem jednak przekonany, czy rzeczywiście KPRF zostanie zepchnięta na trzecie miejsce. Raczej nie w tych wyborach.

Ciekawą praktyką jest wysyłanie przez CKW zaproszeń do głosowania. Liczba uprawnionych wynosi ok. 107 milionów, a zaproszeń trzeba wysłać dwa razy tyle. Najpierw CKW zaprosi wyborców do sprawdzenia, czy znajdują się na listach uprawnionych do głosowania w swoich obwodowych komisjach, a następnie - na dzień przed wyborami - tradycyjnie zaprosi Rosjan do głosowania. Działanie kosztowne, ciekawe jak z jego efektywnością.

Więcej: ITAR-TASS

Zdjęcie: independent.co.uk 

14:05, p.wolejko , Rosja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 października 2007

Godło PolskiDecyzją wyborców, która zapadła 21 października, już wkrótce krajem będzie rządził nowy premier i nowy gabinet. Lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk zapowiadał podczas kampanii wiele zmian, które powinny nastąpić w polityce wewnętrznej, ale także poruszył kwestie polityki zagranicznej. Najgorętsza dyskusja sprowadza się teraz do kalendarza wizyt nowego Prezesa Rady Ministrów - wiadomo przecież, że kolejność odgrywa istotną rolę i pokazuje m.in. "na kogo" stawia nowy układ rządzący.

Z zapowiedzi Donalda Tuska wynika, że zamierza on odwiedzić w pierwszej kolejności Waszyngton, Brukselę i Moskwę. Cele słuszne, choć nie wiem, czy akurat w tej kolejności. W obliczu kampanii Platformy bardziej korzystne wydaje się odwiedzenie Brukseli - z drugiej jednak strony, pamiętając o obietnicy wycofania polskich żołnierzy z Iraku, Waszyngton także jest niezmiernie istotny. Gdziekolwiek nowy premier nie zdecyduje się pojechać ze swoją pierwszą wizytą, stolica Ameryki i Unii Europejskiej będą stanowić dobry wybór.

Wizyta w Moskwie to moim zdaniem świetny pomysł. Nie przychylam się do zdania ustępującej szefowej dyplomacji Anny Fotygi, która uzależniała wyjazd do Moskwy od zniesienia embarga na polskie mięso. Być może w jej mniemaniu byłaby to polityka prowadzona "na czworakach", ale każdy obserwator dyplomacji dobrze wie, że tak nie jest. Spotkanie z szefem rosyjskiego rządu, marionetką prezydenta Putina, z pozoru nie ma większego - oprócz propagandowego - znaczenia. Ale właśnie o propagandowy wydźwięk tu chodzi. Polska powinna pokazać swą dobrą wolę - nawet nie Rosjanom, ale partnerom z Unii Europejskiej. Wiadomo, że embargo na polskie mięso nie zostanie teraz zniesione, ale demonstracja dobrej woli - czyli szybka wizyta w Moskwie - może nam tylko pomóc. [Piszę, że embargo pozostanie, gdyż jego zdjęcie teraz byłoby związane z utratą twarzy - chyba, że Rosjanie znajdą jakiś powód, który "usprawiedliwi" zmianę ich nieugiętej od kilkunastu miesięcy postawy. W obliczu wyborów do Dumy i prezydenckich jest to bardzo mało prawdopodobne].

Trzy pierwsze wizyty mamy więc załatwione - o ile Donald Tusk nie zmieni zdania (a nie powinien). Co dalej? Z pewnością spotkanie z kanclerz Merkel w Berlinie. Wizyta kluczowa, a rozmowa absolutnie priorytetowa. Ustąpienie bardzo sceptycznego wobec Niemiec Jarosława Kaczyńskiego poprawi atmosferę i powinno mieć ożywczy wpływ na relacje polsko-niemieckie. Wbrew tezom lansowanym przez premiera, stosunku wcale nie były za jego rządów tak wspaniałe, ale nie były również tak beznadziejne, jak prezentują to najostrzejsi krytycy rządu J. Kaczyńskiego. Jednak nie da się ukryć, że wzajemne relacje mogłyby być o wiele lepsze.

Bruksela, Waszyngton, Moskwa, Berlin. Następnymi celami zagranicznych wojaży nowego szefa rządu, przychylam się w tej kwestii do zdania prof. Bartoszewskiego, powinny być stolice krajów z Polską sąsiadujących. Moim zdaniem w następującej kolejności: Kijów, Wilno, Praga, Bratysława. Z oczywistych względów do Mińska pojechać się nie da. Skąd taka, a nie inna kolejność? Ukraina to nasz strategiczny partner, nie tylko ze względu na Euro 2012. Litwa i Czechy to kraje bardzo nam bliskie, z którymi często tworzymy alianse w ramach Unii Europejskiej. Bratysława na koniec, choć wcale nie oznacza to lekceważenia tego kraju. Po prostu nasze relacje ze Słowacją są dobre, ale kraj ten nie odgrywa w naszej polityce zagranicznej głównej roli.

Kiedy już załatwione zostaną wskazane wyżej wizyty, będzie można udać się do Paryża i Londynu, a także do Dublina i Bukaresztu. Dalsza kolejność nie ma już większego znaczenia, choć jeśli - na co mam nadzieję - będziemy kontynuować politykę wspierania unijnych aspiracji Turcji, nowy premier powinien także odwiedzić Ankarę.

Czy moje przewidywania się sprawdzą? Będziemy mogli stwierdzić już wkrótce. Ważne, aby rozkład wizyt był szczegółowo i mądrze zaplanowany.

Obrazek: paccalbany.com 

piątek, 26 października 2007

StatoilHydroStatoilHydro, norweski koncern energetyczny powstały z fuzji Statoilu z NorskHydro, podpisał dzisiaj umowę z rosyjskim Gazpromem, na mocy której przejmuje 24% udziałów w polu gazowym Sztokman (dokładniej 24% udziałów w spółce będącej operatorem pola). Tym samym Norwegowie dołączyli do francuskiego Totala, który w lipcu br. zapewnił sobie 1/4 udziałów w projekcie. Pozostała część należy do Gazpromu, państwowego giganta i monopolisty na rynku gazowym.

Druga firma zachodnia została dopuszczona do projektu sztokmańskiego. W 2006 roku Gazprom ogłosił, że będzie samodzielnie eksploatował złoża Sztokman. W międzyczasie, w związku z pogarszającymi się relacjami na linii Moskwa-Waszyngton, Rosja zdecydowała, że gaz ze złóż sztokmańskich nie będzie transportowany do Stanów Zjednoczonych, a do Europy. Rosjanie nie byli jednak w stanie samodzielnie eksploatować tych złóż, gdyż brakuje im niezbędnego know-how oraz kapitału. Stąd niezbędne stało się dopuszczenie do projektu firm zachodnich - z którymi wcześniej umowy zerwano.

Zachodnie koncerny, głodne surowców i niepomne wcześniej polityki Kremla - więcej w napisanym przeze mnie 13 lipca artykule pt. Syndrom sztokmański - walą do Rosji drzwiami i oknami, choć nie mogą być pewne dnia, ani godziny, kiedy Moskwa zdecyduje się odebrać im ich udziały - bezpośrednio, lub zmusić je do tego - jak to miało miejsce w przypadku BP. Zysk jest wprost proporcjonalny do ryzyka, inwestycje w ropę i gaz w Rosji to biznes niezwykle niebezpieczny. Total, Statoil i NorskHydro zostały już raz pozbawione możliwości udziału w wydobyciu złóż sztokmańskich. Mimo to, wracają i dogadują się z Gazpromem - czyli de facto Kremlem.

Syndrom sztokmański nadal trwa. Mimo pamięci o BP, Totalu, Statoilu, NorskHydro, ConocoPhilips, Chevronie, ExxonieMobilu, Mitsui, Mitsubishi i ich inwestycjach w Rosji. Te same firmy powracają, wierząc, że tym razem będzie inaczej.

Źródło: ITAR-TASS

Więcej: Syndrom sztokmański

Obrazek: gfx.dagbladet.no 

00:21, p.wolejko , Rosja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 października 2007

 

Ratyfikacja traktatu westfalskiego/G. TerborchDzisiejsza kartka z kalendarza inna od poprzednich. Po pierwsze, dotyczy wydarzeń, których rocznica przypada jutro; po drugie, dotyczy aż trzech istotnych wydarzeń, które miały miejsce dnia 24 października - w 1648 roku podpisano pokój westfalski; nastąpił wielki krach na Wall Street - zwany czarnym czwartkiem - który zapoczątkował Wielki Kryzys na całym świecie; wreszcie, weszła w życie Karta Narodów Zjednoczonych. Dla każdego inne z tych wydarzeń jest najistotniejsze, a ja nie podejmuję się dokonania ich gradacji.

Pokój westfalski zakończył wojnę trzydziestoletnią, która pustoszyła Rzeszę niemiecką. W walkę zaangażowane były praktycznie wszystkie główne mocarstwa, a okres wojny 30-letniej dzieli się na różne okresy, m.in. szwedzki i francuski. Efektem pokoju westfalskiego było utwierdzenie rozbicia Rzeszy niemieckiej na kilkaset niezależnych podmiotów, pozostających w luźnym tylko związku z Cesarstwem Rzymskim Narodu Niemieckiego - czyli cesarstwem Habsburgów. Był to ogromny sukces Francji, której udało się osłabić swojego najgroźniejszego konkurenta na kontynencie. Jednak pokój westfalski to przede wszystkim podstawa, kamień węgielny, stosunków międzynarodowych oraz relacji między państwami europejskimi na długie lata - aż do kongresu wiedeńskiego (1814-15).

Czarny czwartek w dużej mierze przyczynił się do katastrofy, jaka spłynęła na Europę w latach 1939-45 - ekonomiści i historycy zgodnie twierdzą, że radykalizacja społeczeństw i dojście do władzy przywódców pokroju Hitlera to w znacznej mierze efekt krachu na giełdzie amerykańskiej w 1929 roku. Nastąpiła wtedy panika wśród akcjonariuszy, którzy wyprzedawali masowo swoje akcje. Upadło w związku z tym wiele przedsiębiorstw, a miliony ludzi straciły pracę oraz oszczędności swojego życia - było to spowodowane tzw. runem na banki, który spowodował niewypłacalność wielu z nich. Wielki ekonomista liberalny Milton Friedman twierdzi, że kryzys z 1929 roku oraz jego straszliwe efekty to wynik fatalnej potyliki montarnej prowadzonej przez Zarząd Rezerwy Federalnej (Fed), który zupełnie nie umiał odnaleźć się w tak trudnej sytuacji. Czarny czwartek spowodował także odejście od tzw. parytetu złota w systemie walutowym.

Tego dnia, tj. 24 października, weszła w życie Karta Narodów Zjednoczonych - mogła więc rozpocząć oficjalne działanie Organizacja Narodów Zjednoczonych, następczyni Ligi Narodów, której celem było zapobieżenie katastrofie kolejnych wojen. Karta weszła w życie po jej ratyfikacji przez pięć wielkich mocarstw oraz większość państw sygnatariuszy. Wśród nich także przez Polskę, dla której uczyniono wyjątek, aby mogła być tzw. członkiem pierwotnym organizacji. Karta obowiązuje do dziś i w związku z tym narasta jej krytyka - nie przystaje bowiem do obecnych realiów, konserwując powojenny układ sił i nie uwzględniając następujących w świecie zmian (o czym więcej w moim artykule na portalu Dyplomacja.org).

Dzień 24 października jest więc istotny dla większości z nas, a historia wielokrotnie dawała nam o sobie znać właśnie tego dnia. Kto wie, czy i w przyszłości data 24.10 nie będzie "świadkiem" i "gospodarzem" ważnych wydarzeń.

Więcej: Tekst traktatu westfalskiego (po angielsku), Karta Narodów Zjednoczonych (po polsku)

Obrazek: img.interia.pl/encyklopedia

 
1 , 2 , 3 , 4
Zakładki:
1. Dyplomacja w Sieci
2. Blogi zagraniczne
3. Think-tanki
4. Media zagraniczne
5. Blogi polskie
6. Militaria
7. Periodyki
liczniki
Dyplomacja on Facebook