<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Dyplomacja - Piotr Wołejko</title>
    <link>http://dyplomacjafm.blox.pl/html</link>
    <description>Blog poświęcony polityce zagranicznej i stosunkom międzynarodowym. Autorskie komentarze i analizy oraz przegląd najciekawszych artykułów z prasy krajowej i zagranicznej na temat szeroko rozumianych spraw międzynarodowych.</description>
    <lastBuildDate>Sun, 12 Feb 2012 20:48:07 +0100</lastBuildDate>
    <item>
      <title>Idy marcowe: cynizm ponad wszystko</title>
      <link>http://dyplomacjafm.blox.pl/2012/02/Idy-marcowe-cynizm-ponad-wszystko.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Ostatni raz pisałem o filmie&amp;#65279; w 2007 roku (&lt;a href="http://dyplomacjafm.blox.pl/2007/08/Bunt-Sprawa-Litwinienki.html"&gt; Bunt. Sprawa Litwinienki&lt;/a&gt;), co dobitnie pokazuje, iż nie jestem krytykiem filmowym, a Dyplomacja to nie blog kinomana. Kiedy jednak polityka przeplata się z kinematografią, jak w &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Idy+marcowe-2011-530029"&gt; Idach marcowych&lt;/a&gt; , warto napisać o tym kilka słów. Idy pokazują politykę od środka, dają wgląd w kuchnię polityczną. Konkretnie w amerykańską kuchnię wyborczą.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;img style="float: left; margin: 2px;" title="grafika" src="http://files.students.ch/uploads/a/2012/01/24/idy_marcowe_polski_plakat(2).jpg" alt="grafika" width="200" height="200" /&gt; Głównym bohaterem filmu wyreżyserowanego przez Georga Clooney'a jest wiceszef kampanii demokratycznego kandydata do partyjnej nominacji prezydenckiej  Stephen Myers , którego postać brawurowo gra Ryan Gosling. Aktor ten zupełnie nie przypadł mi do gustu w fatalnym filmie "&lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Drive-2011-399746"&gt; Drive&lt;/a&gt; ", jednak teraz już wiem, że była to wina beznadziejnego scenariusza i jeszcze gorszej pracy reżysera. Gosling jest świetny. Wracając do Id marcowych, Stephen to zdolny i ambitny młody wilk, wybitny strateg i PRowiec, który prezentuje dość idealistyczne podejście do polityki. Wielokrotnie podkreśla, że nie mógłby promować kogoś ani czegoś, w co/kogo nie wierzy. Jak można się spodziewać, jego podejście zostanie wystawione na ciężką próbę.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Kandydat, na chwałę którego pracuje Stephen (oraz jego przełożony Paul  - całkiem dobry Philip Seymour Hoffman ) to gubernator Mike Morris  (w tej roli Clooney ), postać daleka od kryształowej. Stephen z biegiem czasu odkrywa kolejne tajemnice Morrisa, które stara się jak najlepiej tuszować przed opinią publiczną. Błyskotliwa kariera Stephena staje jednak pod znakiem zapytania w chwili, gdy decyduje się on na spotkanie z Duffym, szefem sztabu rywala Morrisa w walce o demokratyczną nominację. Przeciwnik proponuje Stephenowi opuszczenie Morrisa i przejście na stronę przeciwnika, czyli po prostu zdradę. Spotkanie okazało się pułapką, w efekcie której Stephen zostaje wyrzucony ze sztabu Morrisa, a następnie wystawiony do wiatru przez sprytnego sztabowca Duffy'ego. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W międzyczasie reżyser Clooney przypomina " operację chaos ", czyli sprytny chwyt republikanów sprzed 4 lat, polegający na udziale wyborców republikańskich w demokratycznych prawyborach w stanach, gdzie głosować mogli nie tylko sympatycy demokratów, lecz wszyscy chętni wyborcy. Operacja miała na celu przedłużenie demokratycznych prawyborów i wykrwawianie się Obamy i Clinton aż do prawyborów w ostatnich stanach. W Idach marcowych mamy do czynienia z prawyborami w kluczowym stanie Ohio, który wielokrotnie rozstrzygał o wyniku ostatecznej, listopadowej elekcji. W wyniku operacji chaos kandydat Stephena - Mike Morris - może stracić Ohio na rzecz przeciwnika. Jeśli jednak zdobędzie poparcie senatora Thompsona, który odpadł już z wyścigu, lecz posiada ponad 300 "zaklepanych" delegatów, porażka w Ohio okaże się bez znaczenia. Problem w tym, że rywal Morrisa zaproponował Thompsonowi tekę sekretarza stanu, a Morris odmawia jakichkolwiek negocjacji z Thompsonem. Po ludzku go nie znosi. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Uczucia ani poglądy polityczne nie są jednak najważniejsze, gdy w grę wchodzi władza . Morris ostatecznie zawiera układ z Thompsonem proponując mu wiceprezydenturę (a wiceprezydent ma spore szanse na przejęcie schedy po swoim przełożonym). W międzyczasie wyautowany z kampanii Stephen powraca odradzając się jak feniks z popiołów. Używając szantażu zmusza Morrisa do przywrócenia go do sztabu, do tego jako szefa całego biznesu. Czym szantażuje Morrisa? Samobójstwo popełnia młoda stażystka w sztabie gubernatora, która - o czym Stephen dowiedział się wcześniej - zaszła w ciążę z Morrisem. Stephen zachęcił ją do dokonania aborcji i cichego odejścia ze sztabu, lecz przybita młoda kobieta nie poradziła sobie z trudną sytuacją. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Trupy z szafy, czyli przeszłość kandydata i jego wcześniejsze wypowiedzi czy stanowiska to tylko jeden z elementów kuchni politycznej pokazanej w Idach marcowych w pełnej krasie. Warto przyjrzeć się relacjom polityków oraz ich spindoktorów z mediami. Określenie "czysta patologia" od razu ciśnie się na usta.  Politycy szantażują się na wzajem, a wszyscy są szantażowani przez media. Przecieki i ploteczki rozsiewane przez żądnych władzy polityków rujnują kariery i niszczą życie wszystkich, którzy zdają się stać na ich drodze. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Amerykańska demokracja uchodzi za jedną z najbardziej doskonałych. Jest to jednak piękna fasada, za którą stoją nieograniczona ambicja i żądza władzy oraz gotowość do poświęcenia wszystkiego w pogoni za nią. Polityką żądzą pieniądze, a te spływają od grup interesów i zamożnych sponsorów, a wszyscy darczyńcy wystawiają politykom słone rachunki.  Trwająca właśnie w Stanach Zjednoczonych kampania wyborcza po raz kolejny pobije rekordy w ilości wydanych pieniędzy oraz brutalności spotów telewizyjnych. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Teraz mogą finansować je nie tylko sztaby konkretnych kandydatów, lecz tzw. Super PACs , czyli teoretycznie niezależne komitety polityczne. Mogą one (i najczęściej tak się dzieje) utrzymywać nieoficjalne więzi ze sztabami i komitetami kandydatów, jednak nie muszą ujawniać, za kim stoją. Brak wymogu autoryzacji spotów wyborczych przez kandydatów oznacza eldorado dla telewizji, które zarobią krocie oraz osiąganie kolejnych szczytów agresji i chamstwa. Przełamane zostaną kolejne bariery, a ludzie tacy jak Stephen, Paul czy Duffy zadbają o to, by na rywali ich klientów wylane zostały kubły pomyj.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Idy marcowe to film, po którym wychodzi się z kina z niesmakiem. Jest to niesmak wynikający nie ze słabości obrazu, lecz z celnego uchwycenia rzeczywistości. Przykro dowiedzieć się (lub podtrzymać w przekonaniu), że w polityce cynizm nie zna granic i nie można nic na to poradzić. Mądrość ta znajduje odbicie w transformacji Stephena ze zdolnego naiwnego idealisty w brutalnego bezideowego gracza. Otwarta końcówka filmu pozostawia nadzieję, że Stephen nie poddał się regułom gry, ale czy można w to wierzyć? &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Piotr Wołejko &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; grafika: students.pl &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>p.wolejko@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Ameryka Północna</category>
      <guid>http://dyplomacjafm.blox.pl/2012/02/Idy-marcowe-cynizm-ponad-wszystko.html</guid>
      <pubDate>Sun, 12 Feb 2012 20:48:07 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Birma się demokratyzuje: rzeczywistość czy piękna fasada?</title>
      <link>http://dyplomacjafm.blox.pl/2012/02/Birma-sie-demokratyzuje-rzeczywistosc-czy-piekna.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nowe-stare władze Birmy/Myanmaru/Mjanmy/Mianmy (ja będę posługiwał się pierwszą nazwą), czyli generałowie przebrani w garnitury, krok po kroku demontują autorytarny system władzy funkcjonujący od 1962 roku. Można więc spiąć okrągłą klamrą 50-lecie rządów wojska i powrót do demokracji. Jednak czy aby na pewno wojskowi zamierzają całkowicie oddać władzę, przeprowadzając kompletną liberalizację polityczną? A może to tylko miraż tworzony na potrzeby Zachodu, uzasadniający z jego strony zakończenie izolacji dyplomatycznej?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Krótkie kalendarium zmian politycznych&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;img style="margin: 2px; float: left;" title="grafika" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/8c/Flag_of_Myanmar.svg/200px-Flag_of_Myanmar.svg.png" alt="grafika" width="200" height="133" /&gt; Niezmiernie ciężko jest dokonać ostatecznej oceny transformacji, która niewątpliwie trwa w Birmie. W roku 2010 wojskowa junta postanowiła o rozpoczęciu procesu demokratyzacji. Przeprowadzono wybory (w zasadzie parodię wyborów), w których zdecydowaną większość zdobyła partia reżimu. Tydzień po wyborach z aresztu domowego, w którym spędziła większą część z ostatniego dwudziestolecia, została zwolniona liderka opozycji, laureatka pokojowego Nobla Aung San Suu Kyi . W marcu 2011 roku dotychczasowy szef junty gen. Thein Sein został wybrany na prezydenta kraju, już jako cywil. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Kolejne miesiące przyniosły następne wydarzenia, które pokazały, iż transformacja w Birmie idzie w najlepsze. Aung San Suu Kyi otrzymała zgodę na wystąpienie na wiecu o charakterze politycznym, a władze w Naypidaw zablokowały chiński projekt elektrowni wodnej. Jest to o tyle istotne, iż inwestycja była jednym z najbardziej widocznych przejawów bliskich relacji na linii Birma-Chiny, a nawet - nie jest to ryzykowne twierdzenie - stosunku patron-klient w tychże relacjach. Izolowana przez Zachód Birma, przez dekady prześladująca wszelką opozycję (i krwawo tłumiąca rewolty: studentów w 1988, mnichów w 2007 roku), mogła liczyć co najwyżej na Chiny i kraje swojego bezpośredniego sąsiedztwa. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Spieniężyć demokrację?&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Zasobna w surowce naturalne Birma była atrakcyjnym kąskiem dla Pekinu czy Nowego Dehli. Junta robiła interesy ze wszystkimi, którzy chcieli płacić, inwestować w kraju i dostarczać reżimowi uzbrojenie. Stąd niezłe relacje Naypidaw z Moskwą. Jak się jednak zazwyczaj okazuje, potrzebne są także przynajmniej robocze relacje z państwami zachodnimi . Rozumiem przez to brak entuzjazmu dla sposobu sprawowania władzy przez państwo trzecie, przy jednoczesnej akceptacji takiego stanu rzeczy - a to pozwala już prowadzić, przy otwartej kurtynie, wymianę handlową. Można bez problemu posiadać relacje gospodarcze z dyktaturą, jednak słabo wypada to w oczach opinii publicznej. Birmańska liberalizacja polityczna pozwala Zachodowi ogłosić nowe otwarcie. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Z nowych realiów, które cały czas się formują, skorzystały już - co nie zaskakuje, skoro postawiły wyraźnie na Azję i Pacyfik - Stany Zjednoczone. W grudniu 2011 roku Birmę odwiedza sekretarz stanu Hillary Clinton. Chwali postępy w reformach politycznych, przypomina o tym, jak ważne jest poszanowanie praw człowieka, a za kulisami prowadzi rozmowy o gospodarce oraz geopolityce. Birma bowiem odgrywa istotną rolę w wielkiej grze toczącej się między USA a Chinami (z Indiami w tle), w której Waszyngton stara się ograniczyć strefę wpływów Pekinu i obstawić chińskie granice państwami sprzyjającymi Stanom Zjednoczonym. Nowe rozdanie w Naypidaw pozwoliło Ameryce zastosować nowe zagrywki i wywołało zgrzytanie zębów chińskiego kierownictwa.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W co gra Thein Sein i jego towarzysze broni?&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Wydaje się, że birmański scenariusz wygląda następująco. Rządząca przez dekady junta doszła do wniosku, że obecny model polityczno-gospodarczy wyczerpuje się i niezbędne są zmiany. Nie chcąc oddać kraju pod kuratelę Pekinu (nacjonalizm i suwerenność to bardzo ważne zagadnienia w Azji), wojskowi postanowili przeprowadzić kontrolowaną liberalizację polityczną. Na razie nie oddali zbyt wiele władzy i nie stracili wpływów. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Wykonali kilka znaczących gestów, m.in. zwalniając więźniów, w tym politycznych oraz zezwalając Aung San Suu Kyi i jej partii na udział w wyborach uzupełniających (które już w kwietniu) oraz podpisując zawieszenie broni z głównymi mniejszościami etnicznymi, prowadzącymi z juntą długoletnią wojnę partyzancką. Należy to docenić, natomiast czy można przyjąć za dobrą monetę? W realnej polityce nie ma nic za darmo. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Dotychczasowe tempo transformacji demokratycznej jest imponujące, natomiast otwarte pozostaje pytanie o rzeczywiste zamiary wojskowych. Czy naprawdę chcą doprowadzić do oddania władzy w ręce opozycji? A może liberalizacja to tylko fasada, potrzebna do spozycjonowania Birmy jako partnera możliwego do przyjęcia przez Zachód? Może po prostu wojsko wystawia kraj na licytację i chciało poszerzyć grono oferentów? Kto da więcej - Chiny, Indie czy Zachód?  Posiadając surowce naturalne, w tym energetyczne, Birma może pozwolić sobie na takie postępowanie. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Chwaląc postępy demokratyzacji należy uważnie przyglądać się sytuacji w Birmie. Być może kraj ten zmierza ku azjatyckiemu modelowi demokracji znanej z Tajlandii, Singapuru czy Malezji - ułomnej, czasem fasadowej, ale potrafiącej odnosić sukcesy. W szczególności gospodarcze. Nadal jednak nie powinniśmy wykluczać scenariusza egipskiego, czyli kontynuacji rządów wojska, przebranego dla niepoznaki w garnitury i kontrolującego najbardziej dochodowe sektory gospodarki. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Piotr Wołejko &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Artykuł powstał przy współpracy ze znaną Czytelnikom bloga Magdaleną Chodownik , podróżniczką, publicystką i reporterką specjalizującą się w tematyce Azji Południowo-Wschodniej &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; grafika: Wikimedia Commons &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>p.wolejko@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Azja</category>
      <comments>http://dyplomacjafm.blox.pl/2012/02/Birma-sie-demokratyzuje-rzeczywistosc-czy-piekna.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://dyplomacjafm.blox.pl/2012/02/Birma-sie-demokratyzuje-rzeczywistosc-czy-piekna.html</guid>
      <pubDate>Wed, 8 Feb 2012 21:28:52 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Afganistan: Czas oddać stery Pakistanowi</title>
      <link>http://dyplomacjafm.blox.pl/2012/02/Afganistan-Czas-oddac-stery-Pakistanowi.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Do końca 2013 roku &lt;a href="http://www.bbc.co.uk/news/world-us-canada-16843361"&gt;zmieni się rola amerykańskich wojsk w Afganistanie&lt;/a&gt; , zapowiedział sekretarz obrony Leon Panetta przed spotkaniem ministrów państw NATO w Lizbonie. Siły USA zaprzestaną prowadzenia działań bojowych, skupiając się na szkoleniu oraz wsparciu Afgańczyków . Utrzymany zostanie termin wycofania wszystkich wojsk zachodnich wraz z końcem 2014 roku. Szef Pentagonu wywołał burzę w Stanach Zjednoczonych, głównie w Partii Republikańskiej, przedstawiając nowe założenia strategii afgańskiej tuż po &lt;a href="http://www.economist.com/blogs/clausewitz/2012/02/pakistans-security-state"&gt;ujawnieniu kolejnych informacji potwierdzających, iż talibowie mają silne wsparcie Islamabadu&lt;/a&gt; , w szczególności pakistańskiego &lt;a href="http://www.bbc.co.uk/news/world-asia-16829368"&gt;wywiadu wojskowego ISI&lt;/a&gt; .&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Atak na Panettę i Obamę, który rozpętali republikanie &amp;#8211; z Mittem Romneyem i Johnem McCainem na czele &amp;#8211; opiera się na argumencie, iż publiczne ogłaszanie informacji o zmianie roli wojsk zachodnich oraz podawanie terminarza wycofania sił dramatycznie osłabia pozycję USA i kontyngentu ISAF, w tym utrudnia negocjacje z talibami. Przeciwnik weźmie Amerykanów i Zachód na przetrzymanie, ma czas.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Pozory mylą &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;img style="float: left; margin: 2px;" title="grafika" src="http://unitednews.com.pk/en/images/news/01-08-2011/US,Pakistan%20and%20Afghanistan%20flag.JPG" alt="grafika" width="154" height="149" /&gt; Argument słuszny, co nie oznacza, że prawdziwy. Jak to? Gdzież tu logika? Otóż, argument jest słuszny, jednak opiera się na fałszywych przesłankach. Pozornie wszystko jest z nim ok, ale to tylko fasada. Dlaczego? Po pierwsze, zwycięstwo militarne nad talibami jest praktycznie niemożliwe . Operacja afgańska trwa już 11 rok i końca nie widać. Jak dokręci się talibom śrubę na wschodzie, to odradzają się na południu, a gdy dociśnie się na południu, wzmocnią się na zachodzie kraju. Zawsze mogą też liczyć na bezpieczną przystań na afgańsko-pakistańskim pograniczu oraz wsparcie Pakistanu. Po drugie, negocjacje z talibami to fikcja jakich mało . Nie wierzą w nie sami Amerykanie, chociaż nigdy nie przyznają tego otwarcie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Pakistan traktuje Afganistan jako zaplecze w ewentualnym konflikcie z Indiami. Gdyby zaistniała potrzeba wycofania się i reorganizacji sił, terytorium Afganistanu zapewnia bufor bezpieczeństwa. Warunkiem skorzystania ze strategicznej głębi są przyjazne Islamabadowi władze w Kabulu . Talibowie wyśmienicie spełniali ten warunek i utrzymywali przyjazne relacje ze swoimi patronami z Pakistanu. Po 11 września Pakistańczycy musieli opowiedzieć się po stronie USA (słynne słowa Busha: kto nie z nami, ten przeciwko nam), jednak nigdy nie zerwali więzów z talibami. Owszem, pakistańska armia walczy z różnej maści radykałami, być może nawet odłamami talibów, utrzymując przy tym ścisłe powiązania z przywódcami i watażkami zbyt cennymi, by sprzedać ich nawet za miliardy dolarów. Pakistan i talibowie doskonale rozumieją, iż Amerykanie kiedyś odejdą, a oni zostaną.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Dla Pakistanu Hamid Karzaj nie jest wiarygodnym partnerem. Islamabad oraz Rawalpindi (gdzie mieści się kwatera główna pakistańskiej armii) podejrzewają Karzaja o sympatie proindyjskie. Obawa przed okrążeniem przez Indie przeważa nad jakimikolwiek innymi kalkulacjami geopolitycznymi. I tutaj płynnie przechodzimy do drugiej fałszywej przesłanki argumentu republikanów i pozostałych zwolenników kontynuowania misji afgańskiej. Karzaj i Amerykanie prowadzą negocjacje z talibami. Zdaniem wielu ekspertów, tylko takie &amp;#8222;polityczne&amp;#8221; rozwiązanie może doprowadzić do zakończenia trwającej ponad dekadę okupacji Afganistanu. Problem w tym, że z tych negocjacji nie wyniknie trwałe porozumienie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Spojrzenie w przeszłość pozwala poznać przyszłość &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Skąd tak kategoryczne przekonanie? Zawsze można się mylić, warto poczynić takie zastrzeżenie. Natomiast historia uczy, iż porozumienie z miejscowymi rebeliantami, zwalczającymi marionetkowy rząd narzucony przez okupanta, a w szczególności układy w Afganistanie, nie sprawdzają się . W tym miejscu można przypomnieć chociażby o brytyjskiej armii Indusu, o losie której przypomniała w &lt;a href="http://www.polityka.pl/historia/1523105,1,gandamak---brytyjska-kleska-w-afganistanie.read"&gt;jednym z ostatnich numerów Polityka&lt;/a&gt; . Jak słusznie zauważa autor tekstu Tomasz Targański, w Afganistanie &amp;#8222; dane słowo nie znaczyło wiele, a występek zdawał się orężem równie skutecznym co muszkiet &amp;#8221;. Brytyjski oddział został wybity do nogi, wraz z cywilami, których eskortował, mimo przyrzeczenia przez lidera rebeliantów Akbara Khana o zapewnieniu bezpiecznego przejścia. Podczas gdy jego ludzie nieustannie atakowali Brytyjczyków, Khan tłumaczył ich dowódcy, iż nie kontroluje on wszystkich powstańczych oddziałów. Brzmi znajomo? Od czasu brytyjskiego panowania w Indiach i walk o kontrolę nad Afganistanem niewiele się zmieniło.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nie można też nie pamiętać o Wietnamie, z którego Amerykanie wycofywali się po zawarciu porozumienia z komunistami z Północy. W zasadzie gdy patrzy się na dzisiejszy Afganistan, można dostrzec wykorzystanie wietnamskiego scenariusza . Długa, kosztowna i wycieńczająca walka, która w żaden sposób nie zbliża Amerykanów do zakończenia konfliktu po ich myśli. W międzyczasie &lt;a href="http://dyplomacjafm.blox.pl/2010/07/Afganizacja-i-regionalizacja-wojny.html"&gt;próba lokalizacji wojny&lt;/a&gt;  (wówczas wietnamizacji, dziś afganizacji &amp;#8211; chodzi o to, by miejscowi przejęli ciężar walk na swoje barki, polegając na wsparciu doradczym, technicznym i finansowym ze strony USA) i szukania porozumienia z przeciwnikiem. W przypadku Wietnamu zawarto oficjalne porozumienie na międzynarodowej konferencji w Paryżu, &lt;a href="http://www.nobelprize.org/nobel_prizes/peace/laureates/1973/"&gt;a jego autorzy otrzymali pokojowego Nobla&lt;/a&gt; . Wiemy, co wydarzyło się później. Północ zaatakowała Południe i dość łatwo je pokonała, jednocząc Wietnam pod komunistycznymi rządami.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Wyjść z Afganistanu najpóźniej z końcem 2012 roku &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Trudno nie odnieść wrażenia, że do podobnego scenariusza zmierza sytuacja w Afganistanie. W ostatecznym rozrachunku po władzę sięgną talibowie lub ich akolici, którym patronować będzie Pakistan . Być może Al-Kaida lub inne organizacje terrorystyczne nie znajdą ponownie przystani w Afganistanie, lecz nowe władze nie powinny znacząco różnić się od tych, które obalili Amerykanie po 11 września 2001 roku. Dlatego jak najbardziej zasadne jest domaganie się szybkiego zakończenia misji afgańskiej i wycofania zachodnich wojsk. Niewiele jest w Afganistanie do ugrania. Czas przestać narażać życie żołnierzy i wydawać mnóstwo pieniędzy na walkę, której nie można wygrać. &lt;a href="http://dyplomacjafm.blox.pl/2011/12/Pakistan-kluczem-do-przyszlosci-Afganistanu.html"&gt;O przyszłości Afganistanu zdecyduje Pakistan&lt;/a&gt; .&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Piotr Wołejko &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; grafika: unitednews.com.pk&amp;#65279; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>p.wolejko@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Azja</category>
      <comments>http://dyplomacjafm.blox.pl/2012/02/Afganistan-Czas-oddac-stery-Pakistanowi.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://dyplomacjafm.blox.pl/2012/02/Afganistan-Czas-oddac-stery-Pakistanowi.html</guid>
      <pubDate>Thu, 2 Feb 2012 20:36:56 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Amerykańska armia (niechętnie) zaciska pasa</title>
      <link>http://dyplomacjafm.blox.pl/2012/01/Amerykanska-armia-niechetnie-zaciska-pasa.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Czasy kryzysu finansowego, wielkiego deficytu publicznego i zadłużenia państw są niełatwe dla sił zbrojnych. W okresie pokoju wybór pomiędzy masłem a bronią wydaje się jasny. Budżety obronne państw zachodnich maleją, a wraz z nimi zmniejsza się liczebność wojsk oraz ilość sprzętu . Oszczędzają Brytyjczycy, którzy zrezygnowali (chwilowo) z posiadania lotniskowca i współdzielą okręt z Francuzami. Londyn i Paryż już w listopadzie 2010 r. zawarły &lt;a href="http://dyplomacjafm.blox.pl/2010/11/Oszczedne-porozumienie-zachodzacych-europejskich.html"&gt;bezprecedensowe porozumienie obronne&lt;/a&gt; , które analizowałem dla Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego . W ślad za Londynem i Paryżem podążają Niemcy, obcinając stan osobowy armii o kilkadziesiąt tysięcy etatów, a także pozbywając się przestarzałego sprzętu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Cięcia w wydatkach na obronę narodową dotarły także za ocean, do Stanów Zjednoczonych. Na początku stycznia br. administracja Baracka Obamy przedstawiła dokument strategiczny [&lt;a href="http://www.washingtonpost.com/blogs/checkpoint-washington/post/raw-doc-the-pentagons-unveils-new-strategy/2012/01/05/gIQACPwqcP_blog.html"&gt;pełna treść tutaj&lt;/a&gt; ] &amp;#8222; Sustaining U.S. Global Leadership: Priorities for 21st Century Defense &amp;#8221;. Jak tłumaczy sekretarz obrony Leon Panetta, Pentagon &lt;a href="http://www.voanews.com/english/news/Panetta-Outlines-US-Defense-Budget-Decisions-138152504.html?cid=nlc-dailybrief-daily_news_brief-link23-20120127"&gt;będzie rekomendował&lt;/a&gt;  Kongresowi m.in. zmniejszenie liczebności armii o blisko 100 tys. żołnierzy (cięcia dotkną zarówno siły lądowe, jak i Korpus Marines; należy przy tym poczynić zastrzeżenie, iż nawet po cięciach liczba żołnierzy będzie większa niż przed atakami z 11 września 2001 r.), wycofanie ze służby wielu samolotów i okrętów, spowolnienie zakupów samolotu bojowego nowej generacji F-35 (projekt opóźniony, przekroczone koszty), co ma przynieść blisko 260 mld dolarów oszczędności w ciągu najbliższych 5 lat.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Oszczędności i wydatki &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;img style="float: left; margin: 2px;" title="grafika" src="http://4.bp.blogspot.com/-9JZStQJLKTc/TwzVI7eH9QI/AAAAAAAAANA/1XjlSKq_kd4/s1600/usmilitary.jpg" alt="grafika" width="200" height="163" /&gt; Budżet Pentagonu ma w 2013 roku wynieść 525 mld dolarów, o 6 mld mniej niż obecnie. Zmniejszają się również koszty zagranicznych wojen ze 115 mld do 88 mld dolarów. Jednocześnie Panetta twierdzi, że w 2017 roku oczekuje budżetu obronnego na poziomie 567 mld dolarów. Sumy te, nawet po cięciach, wydają się astronomiczne. I słusznie. Ameryka rocznie wydaje na obronę więcej niż wynosi polskie PKB. Ba, wydatki obronne USA są większe niż 15 kolejnych państw razem wziętych, spośród których 11 to amerykańscy sojusznicy . Druga potęga gospodarcza i, jak się uważa w Waszyngtonie, przyszły rywal Stanów Zjednoczonych w walce o globalny prymat &amp;#8211; Chiny &amp;#8211; przeznacza na wojsko przynajmniej 5-krotnie mniejsze środki.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Decyzje podejmowane przez administrację Baracka Obamy dotkną bezpośrednio Europę, z której wycofane zostaną dwie amerykańskie brygady. W tym samym czasie USA zwiększą swoją obecność na Pacyfiku , utrzymując dotychczasowe bazy i tworząc nowe, &lt;a href="http://dyplomacjafm.blox.pl/2011/11/Wielka-Gra-o-Pacyfik.html"&gt;jak chociażby w australijskim Darwin&lt;/a&gt; , o czym pisałem w listopadzie 2011 r.  Okręty US Navy  nadal będą stacjonować w Bahrajnie (co wyjaśnia, dlaczego Ameryka nie protestowała, gdy Saudyjczycy przy wsparciu szejkanatów z Zatoki pacyfikowała lokalne demonstracje będące odpryskiem arabskiej wiosny) czy Singapurze. Wiele wskazuje na to, że &lt;a href="http://www.bbc.co.uk/news/world-asia-16754706?cid=nlc-dailybrief-daily_news_brief-link10-20120127"&gt;szykuje się powrót amerykańskich wojsk na Filipiny&lt;/a&gt; .&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Istotnym elementem oszczędności będzie dalsza prywatyzacja zadań sił zbrojnych . Na stronie 13. omawianej strategii stwierdzono wprost, że Pentagon musi kontynuować redukowanie kosztów prowadzonej działalności. Wśród elementów niezbędnych dla kontroli kosztów znajdziemy m.in. praktyki biznesowe i inne działania wspierające oraz ograniczenie wzrostu kosztów osobowych i związanych ze środkami trwałymi [bazy, biura i siedziby]. Można więc bez ryzyka postawić tezę, że administracja Obamy podąża wytyczoną przez Donalda Rumsfelda i Dicka Cheneya drogą prywatyzacji armii, o której &lt;a href="http://dyplomacjafm.blox.pl/2012/01/Prywatne-wojsko-Przyszlosc-sil-zbrojnych.html"&gt;szerzej w artykule&lt;/a&gt;  przygotowanym dla tygodnika &amp;#8222; Polska Zbrojna &amp;#8221;.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Technologie priorytetem USA &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Ograniczenie liczby żołnierzy i reorientacja na Pacyfik to tylko niektóre spośród planowanych zmian. Pentagon nie zamierza oszczędzać na siłach specjalnych oraz samolotach bezzałogowych , na które przeznaczone zostaną dodatkowe środki. US Navy  utrzyma też 11 lotniskowców (chociaż opóźni się wejście do służby okrętów ochrony oraz łodzi podwodnych). Już wcześniej administracja Obamy obiecała dziesiątki miliardów dolarów na utrzymanie w gotowości nuklearnego potencjału odstraszającego. Na brak środków nie powinno narzekać także, powołane do życia w 2009 roku, Cyber Command , czyli dowództwo ds. cyberwojny. Amerykanie postanowili skupić więcej uwagi zarówno na cyberprzestrzeni, jak i na przestrzeni kosmicznej. Będą również rozwijać środki zwalczające możliwości area denial/anti-access  rozbudowywane i opracowywane przez państwa takie jak Chiny czy Iran, a których celem jest powstrzymanie amerykańskich sił zbrojnych, głównie lotniskowców, od operowania w pobliżu ich granic.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W strategii widoczne jest postawienie na rozwój technologii i utrzymanie prymatu w tej dziedzinie. Mniej istotni są zwykli żołnierze, których liczbę można zmniejszyć. Chociaż z takim poglądem &lt;a href="http://www.washingtonpost.com/opinions/obamas-military-strategy-should-focus-on-troops-not-technology/2012/01/13/gIQAYTXfTQ_story.html"&gt;polemizują niektórzy eksperci, jak np. Frederick Kagan&lt;/a&gt;  z American Enterprise Institute , trend ten (najpierw technologia) będzie zyskiwał na popularności. Zdaniem Kagana, w okresie kryzysu należy postawić na ludzi. Technologie najlepiej i najszybciej rozwijają się w czasach konfliktu. Bez odpowiedniej liczby dobrze wyszkolonych ludzi żadne technologie sobie nie poradzą.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Tak samo rozumuje faworyt do republikańskiej nominacji prezydenckiej Mitt Romney, który w wojskowym miasteczku Pensacola w stanie Floryda zapowiedział, że &amp;#8211; w razie zwycięstwa w listopadowych wyborach prezydenckich &amp;#8211; nie tylko powstrzyma zapowiedziane odchudzenie armii i Marines o blisko 100 tys. żołnierzy, lecz o taką liczbę &lt;a href="http://www.pnj.com/apps/pbcs.dll/article?AID=2012201290332"&gt;zwiększy stan osobowy sił zbrojnych&lt;/a&gt; . Jak zwykle w takich przypadkach, Romney nie powiedział skąd weźmie na to pieniądze. Tymczasem w jakiś sposób trzeba zredukować sięgający 15 bilionów dolarów dług federalny, a budżet Pentagonu &amp;#8211; obok systemów socjalno-zdrowotnych jak Medicaid  i Medicar e &amp;#8211; jest najbardziej oczywistym źródłem oszczędności. Nawet po cięciach amerykański potencjał wojskowy będzie największy na świecie. I to przez wiele lat.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Piotr Wołejko &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; grafika: thecareerbiz.blogspot.com&amp;#65279;&lt;/p&gt;</description>
      <author>p.wolejko@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Wojskowość</category>
      <guid>http://dyplomacjafm.blox.pl/2012/01/Amerykanska-armia-niechetnie-zaciska-pasa.html</guid>
      <pubDate>Tue, 31 Jan 2012 20:36:13 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Atak na Iran - kosztowna pomyłka</title>
      <link>http://dyplomacjafm.blox.pl/2012/01/Atak-na-Iran-kosztowna-pomylka.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Gdy w mediach powraca temat zbliżającego się wielkimi krokami ataku na Iran, nie mogę powstrzymać się od stwierdzenia, iż - jak powiedział Talleyrand - byłoby to gorsze niż zbrodnia, byłby to błąd. Decyzja o ataku na Iran, którą uzasadnia się prowadzeniem przez ten kraj prac nad programem nuklearnym (najpewniej jednocześnie cywilnym i wojskowym), opiera się na szeregu błędnych przesłanek. Co więcej, zwolennicy uderzenia w sposób istotny minimalizują negatywne konsekwencje takiego obrotu zdarzeń. Głównym problemem wydaje się niezrozumienie myślenia irańskich elit władzy. Entuzjaści ataku uważają, i taką narrację sprzedają w mediach, że irańskie władze składają się z szaleńców ogarniętych wizją zniszczenia Izraela i siania niepokoju w regionie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; O ile prezentowanie przeciwnika w taki sposób jest bardzo wygodne, a przy tym efektowne, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Ajatollahowie potrafią chłodno kalkulować i podejmować bardzo racjonalne decyzje. Pisałem o tym w artykule dla Polski Zbrojnej z połowie ubiegłego roku (&lt;a href="http://dyplomacjafm.blox.pl/2011/06/Iran-racjonalny-oportunista.html"&gt; Iran - racjonalny oportunista&lt;/a&gt; , PZ 23/2011 ). Przywoływałem w tym tekście dwóch amerykańskich ekspertów od polityki międzynarodowej, Raya Takeyha  i Valiego Nasra , którzy twierdzą, iż " Iran nie jest, wbrew powszechnemu przekonaniu, mesjanistyczną potęgą zdeterminowaną wywrócić regionalny porządek w imię wojowniczego islamu; jest niezwykle oportunistycznym państwem starającym się zapewnić sobie dominację w najbliższym sąsiedztwie &amp;#65279; ".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Meandry irańskiej dyplomacji&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;img style="float: left; margin: 2px;" title="grafika" src="http://1.bp.blogspot.com/-pVChTVzI3IU/TeVLHJxB_aI/AAAAAAAAYo0/odfmv6wZjlE/s1600/photo%2B1.jpg" alt="grafika" width="200" height="150" /&gt; W podobnym tonie wypowiedział się Ali Alfoneh , irański politolog i ekspert konserwatywnego think-tanku American Enterprise Institute &lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/107684,796722-Iran-nie-zaatakuje-Izraela---rozmowa.html"&gt; w rozmowie z Rzeczpospolitą &lt;/a&gt;  (wydanie z 24 stycznia br.): " Wbrew temu, co często się o Iranie pisze, Republika Islamska systematycznie podejmowała racjonalne decyzje w obliczu egzystencjalnych zagrożeń ". Dalej Alfoneh podaje przykłady takiego zachowania ze strony Teheranu: "[Republika - przyp. P.W.] potrafiła współpracować (...) z wrogiem - Izraelem - aby się obronić przed agresją Iraku w latach 80., a w obliczu porażki w tej wojnie zaakceptowała niekorzystne zawieszenie broni. Nie poszła w ślady III Rzeszy (do której jest często porównywana) i nie walczyła do końca, co pewnie skończyłoby się zbiorowym samobójstwem ". &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Jednocześnie irański ekspert z AEI zauważa ciekawą prawidłowość, na którą należy zwrócić większą uwagę. Alfoneh mówi, iż: "(...) kiedy sytuacja nie zagraża istnieniu państwa, Iran ma skłonność do popełniania rażących politycznych błędów i często się przelicza w swoich zamiarach ". Politolog słusznie dostrzega, iż " Teheran ma szczególną skłonność do interpretowania normalnych, cywilizowanych zachowań jego przeciwników jako oznak słabości . To stało się coraz bardziej widoczne, od kiedy prezydentem USA został Barack Obama, który postawił na łagodniejsze stanowisko względem Iranu ". Nic dziwnego, że nie okazało się ono skuteczne. Teheran błędnie je zinterpretował, a przeciwnicy zmiany twardego kursu wobec Iranu na konstruktywne zaangażowanie tylko przyklasnęli postawie ajatollahów i przedstawiają Obamę jako mięczaka i nieudacznika. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Warto przy tym pamiętać, że Irańczycy nie tylko nie potrafią odczytać gestów swoich przeciwników, lecz niekoniecznie zależy im na prawidłowym odbiorze wysyłanych sygnałów. Reżim znalazł się pod kontrolą konserwatystów, rośnie rola militarnej ostoi teokratycznego systemu władzy - Korpusu Strażników Rewolucji. Wśród irańskiej elity władzy dominuje aktualnie pogląd, iż jakiekolwiek otwarcie na świat i ustępstwa wobec presji Zachodu mogą doprowadzić do wybuchu buntu społecznego i obalenia reżimu. Skostniałe struktury nastawione są na trwanie, aparat represji coraz bardziej pracowicie prześladuje nieprawomyślnych obywateli , nawet tak wysoko postawionych w hierarchii władz jak eks-prezydent Mohammed Chatami czy eks-premier Mir-Hosejn Mousawi. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Oportuniści, nie szaleńcy&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Jednocześnie, chociaż w Teheranie dominują twardogłowi, " trzeba jasno powiedzieć, że przywódcy Iranu nie są samobójcami " - jak mówi wspomniany wyżej Ali Alfoneh z American Enterprise Institute. Nie wierzy on w to, że jeśli Iran zbuduje bombę jądrową, będzie dążył do wymazania Izraela z mapy świata. Jego zdaniem bardziej realistyczny jest scenariusz, w którym " Iran coraz agresywniej rzuca wyzwania swoim sąsiadom i przeciwnikom ", co będzie podsycało napięcie w regionie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Uważam dokładnie tak samo, o czym zresztą pisałem w sierpniu 2010 r. we wpisie &lt;a href="http://dyplomacjafm.blox.pl/2010/08/Implikacje-iranskiego-atomu-dla-Bliskiego-Wschodu.html"&gt; Implikacje irańskiego atomu dla Bliskiego Wschodu&lt;/a&gt; . Przytoczę fragment tego wpisu, gorąco zachęcając do lektury całego tekstu: " stworzenie koalicji balansującej przeciwko rosnącemu w siłę i gotowemu do ekspansji Iranowi . Zazwyczaj państw regionu nie chcą, aby na ich podwórku wyrósł gracz znacznie potężniejszy od pozostałych. Wzrost lokalnej potęgi wzmaga konflikty i może, w sposób niekorzystny dla słabszych, zmienić regionalny układ sił. Wówczas państwa zagrożone nową "siłą", często zapominając chwilowo o dawnych urazach, sporach czy nienawiści, decydują się wspólnie stawić czoła ekspansji aspirującej potęgi. Czasem lokalna koalicja wzmacniania jest obecnością zewnętrznej potęgi, zainteresowanej utrzymaniem status quo w regionie, a więc z definicji wrogiej zbytniemu wzmocnieniu się jakiegokolwiek państwa ponad miarę". &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nawet atomowy Iran można łatwo powstrzymać&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Świat nie skończył się, gdy ZSRR wszedł w posiadanie bomby atomowej, ani gdy podzielił się tym odkryciem z Chinami. Kolejne państwa, choć jednak nieliczne, wchodziły w posiadanie broni A i nie doprowadziło to do przemiany globu w atomową pustynię. Atomowe odstraszanie wśród potęg jądrowych jest bardzo skuteczne. W przypadku Iranu również zadziała (Iran musi jeszcze skonstruować odpowiednie rakiety oraz umieścić bombę w tejże rakiecie, co nie jest takie proste). &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Dodatkowo, Stany Zjednoczone zapewne obejmą sojusznicze kraje Zatoki Perskiej parasolem atomowym, gwarantując ich bezpieczeństwo. Uwolni je to spod presji Iranu i powstrzyma przed chęcią zbudowania własnego arsenału atomowego. Iran może pójść dwiema drogami: pierwszą, w której spróbuje wywrócić obecny ład regionalny do góry nogami i zwiększyć swoje wpływy; bądź drugą, w której reżim czując się wreszcie bezpiecznie skupi się na rozwoju gospodarczym i, w dalszej przyszłości, pójdzie drogą liberalizacji politycznej. Obecne wierzganie Iranu, w tym straszenie blokadą Cieśniny Ormuz, może wynikać ze strachu reżimu przed utratą władzy. Zabezpieczenie w postaci broni A powinno uspokoić myśli ajatollahów. Na co wtedy skierują swoją  uwagę? &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; To Ty, Czytelniku, zapłacisz za atak na Iran&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Na koniec krótka uwaga dotycząca entuzjazmu dla uderzenia na Iran. Wszyscy już dziś odczuwamy na stacjach paliwowych koszty przymiarek do zaatakowania Iranu. Jeśli on jednak nastąpi, krótkofalowo ceny wystrzelą w górę. Iran może zareagować przesadnie, nie tyle próbując zablokować Ormuz, co zasypując gradem rakiet instalacje naftowe państw Zatoki oraz zatapiając tankowce . Wówczas wyższe ceny będą nam towarzyszyć dłużej. Jest jasne, co to oznacza dla światowej gospodarki, ledwo zipiącej po drugiej fali kryzysu finansowego. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Atak nie powstrzyma Iranu od prac nad bronią jądrową, nad którą pracują od połowy lat 70., czyli rządów obalonego przez rewolucję islamską szacha Pahlaviego. Reżim skonsoliduje władzę , gdyż program nuklearny (szeroko rozumiany, raczej cywilny niż wojskowy) ma poparcie zdecydowanej większości Irańczyków. Opozycja będzie musiała poprzeć władze, a te będą mogły przeprowadzić kolejną falę prześladowań i aresztowań, czyszcząc sobie przedpole polityczne na kilka następnych lat. O wariancie zmiany reżimu drogą zbrojną, czyli operacji na wzór iracki nie warto nawet myśleć. Amerykanie już zrozumieli, że tego się nie da zrobić. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Piotr Wołejko &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; grafika: warnewsupdates.blogspot.com&amp;#65279; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>p.wolejko@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Bliski Wschód</category>
      <comments>http://dyplomacjafm.blox.pl/2012/01/Atak-na-Iran-kosztowna-pomylka.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://dyplomacjafm.blox.pl/2012/01/Atak-na-Iran-kosztowna-pomylka.html</guid>
      <pubDate>Tue, 24 Jan 2012 21:48:46 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Wyścig o Biały Dom 2012 (IV): U Republikanów gra skończona?</title>
      <link>http://dyplomacjafm.blox.pl/2012/01/Wyscig-o-Bialy-Dom-2012-IV-U-Republikanow-gra.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Wszyscy, którzy liczą na powtórkę tytanicznych zmagań z 2008 roku mogą się rozczarować, jeśli chodzi o prawybory GOP. Wszystko bowiem wskazuje na to, że prawybory skończą się zanim na dobre się rozpoczęły.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;img style="margin: 2px; float: left;" title="grafika" src="http://conservativenewssources.files.wordpress.com/2011/08/what-does-mitt-romney-stand-for.jpg" alt="grafika" width="169" height="191" /&gt; Przyczyny są dość oczywiste. Po minimalnym sukcesie (albo minimalnej porażce, chodzi dosłownie o kilka głosów)  w Iowa i przekonywującym zwycięstwie w New Hampshire, Mitt Romney jest w doskonałej sytuacji. Ma szansę, by zakończyć walkę o nominację już w styczniu &amp;#8211; po głosowaniu na Florydzie .&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Wcześniej, bo już w najbliższą sobotę, czeka go test w Karolinie Południowej. Jeśli wygra tutaj, jego droga do koronacji na Florydzie będzie już ustalona. Jeśli przegra, wiele zależy od tego z kim przegra i w jakim stylu. Jednak najnowsze sondaże pokazują, iż szansę na zwycięstwo, acz niewielką, ma w zasadzie tylko były spiker Izby Reprezentantów Newt Gingrich. Mimo bardzo ostrych ataków, Mitt Romney utrzymuje jednak około 10-procentową przewagę.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Z czego wynika cała ta sytuacja? Trzeba cofnąć się do grudnia 2011 roku. Wtedy też Gingrich miał swój &amp;#8222;moment&amp;#8221; &amp;#8211; tryumfował w sondażach, zwłaszcza w kluczowym stanie Iowa. Ale wtedy też do gry wkroczył Super PAC , &lt;a href="http://www.opensecrets.org/pacs/superpacs.php?cycle=2012"&gt;teoretycznie niezależna organizacja polityczna&lt;/a&gt; , która może zbierać nieograniczone w żaden sposób pieniądze, popierający Romneya. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=hjD_IFclRro&amp;amp;context=C3cd4fadADOEgsToPDskJoNCWtD3pKVSH8EWPCNon5"&gt;Za pomocą milionów dolarów przeznaczonych na negatywne spoty&lt;/a&gt;  marsz Gingricha do zwycięstwa w Iowa został powstrzymany. Tymczasem sztab Romneya emitował w Iowa tylko pozytywne klipy mające zachęcić do głosowania na byłego gubernatora Massachusetts. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Co więcej, doradcy Romneya dzięki swoim doświadczeniom z 2008 roku, gdy walczył on o zwycięstwo z Huckabeem, dysponowali ogromną ilością informacji o potencjalnych uczestnikach caucuses (sejmików) w Iowa. Dzięki skomplikowanemu i wyrafinowanemu programowi &amp;#8222;namierzającemu&amp;#8221; potencjalnych głosujących, Romney po cichu zbudował w Iowa maszynę, które musiała w noc caucuses dać mu co najmniej dobry wynik. A ponieważ Gingrich nie potrafił stworzyć i nie miał pieniędzy na emisję przekonującej odpowiedzi na zalew negatywnych spotów SuperPACa  Romneya, jego notowania w Iowa znacząco się pogorszyły.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Ta sytuacja została wykorzystana przez Ricka Santorum &amp;#8211; kandydata który niemal zamieszkał w Iowa, prowadził tam kampanię non stop, a którego specyficzny rodzaj konserwatywnego populizmu trafił w tym stanie na podatny grunt. W ten sposób w Iowa Gingrich nie mógł zbudować momentum , które pozwoliłoby mu na zebranie wystarczającej ilości pieniędzy by skutecznie walczyć w New Hampshire,  i dalszych stanach.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Teraz wszystko zależy od Płd. Karoliny. Jeśli Romney wygra &amp;#8211; niezależnie od tego czy 1 głosem czy też znaczącą przewagą &amp;#8211; walka o nominację będzie praktycznie rozstrzygnięta. Jeśli przegra, da to szansę jednemu z jego konkurentów. Pod warunkiem że będzie to Gingrich, albo Rick Perry, i pod warunkiem że ich zwycięstwo będzie przygniatające. Tylko oni są w stanie zjednoczyć konserwatystów &amp;#8211; mających duże wątpliwości co do Romneya &amp;#8211; w opozycji przeciwko niemu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Jednak szanse na taki rozwój wypadków są minimalne. Wszystko wskazuje na to, że czeka nas wiele miesięcy zmagań Romney-Obama . A &lt;a href="http://www.publicpolicypolling.com/main/2012/01/obama-up-5-on-romney-nationally.html"&gt;najnowszy sondaż&lt;/a&gt;  Public Policy Polling  daje urzędującemu prezydentowi na starcie tej kampanii 5 punktów procentowych przewagi.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Michał Kolanko* &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; *Michał Kolanko - bloger (&lt;a href="http://www.spinroom.pl/"&gt;blog Spinroom&lt;/a&gt;) i komentator, członek zespołu &lt;a href="http://usa2008.blox.pl/html"&gt;USA 2008&lt;/a&gt; , specjalizuje się w tematyce wykorzystania nowych technologii w polityce, głównie amerykańskiej, lecz nie tylko.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279; Wcześniejsze artykuły z cyklu Wyścig o Biały Dom 2012:  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;ul&gt;&#xD;
&lt;li&gt; &lt;a href="http://dyplomacjafm.blox.pl/2011/10/Wyscig-o-Bialy-Dom-2012-I-Kampanie-Republikanow.html"&gt; Kampanię Republikanów definiują debaty&lt;/a&gt;  (12 października 2011 r.) &lt;/li&gt;&#xD;
&lt;li&gt; &lt;a href="http://dyplomacjafm.blox.pl/2011/11/Wyscig-o-Bialy-Dom-2012-II-Czy-Romney-jest.html"&gt; Czy Romney jest nieunikniony?&lt;/a&gt;  (13 listopada 2011 r.) &lt;/li&gt;&#xD;
&lt;li&gt; &lt;a href="http://dyplomacjafm.blox.pl/2011/12/Wyscig-o-Bialy-Dom-2012-III-Iowa-Pierwsza-krew.html"&gt; Iowa. Pierwsza krew&lt;/a&gt; (14 grudnia 2011 r.)&lt;br /&gt; &lt;/li&gt;&#xD;
&lt;/ul&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; grafika: conservativenewssources.wordpress.com&amp;#65279;&lt;/p&gt;</description>
      <author>p.wolejko@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Ameryka Północna</category>
      <comments>http://dyplomacjafm.blox.pl/2012/01/Wyscig-o-Bialy-Dom-2012-IV-U-Republikanow-gra.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://dyplomacjafm.blox.pl/2012/01/Wyscig-o-Bialy-Dom-2012-IV-U-Republikanow-gra.html</guid>
      <pubDate>Wed, 18 Jan 2012 19:16:07 +0100</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


