Wpisy z tagiem: Haiti

sobota, 27 lutego 2010

Zarówno w obliczu katastrofy naturalnej na Haiti, jak i słabości bądź nieistnienia struktur państwowych w Somalii, Afganistanie czy Jemenie, społeczność międzynarodowa stoi przed podobnym problemem - czy i ewentualnie jak można pomóc "upadłym" i odbudować kraje, z których pozostały tylko zgliszcza.

grafikaOperacje typu nation-building (naprawy, odbudowy państw), polegające na postawieniu na nogi instytucji państwa, stają się coraz istotniejszym wyzwaniem, przed którym stoją nie tylko bogate i rozwinięte kraje Zachodu. Upadli znajdują się bowiem najczęściej w sąsiedztwie państw rozwijających się. Weźmy choćby Republikę Południowej Afryki, która zmaga się od wielu już  lat z milionami imigrantów z sąsiedniego Zimbabwe. Po amerykańskiej inwazji na Irak do Syrii napłynęła fala uchodźców. Podobnie działo się jeszcze przed amerykańską inwazją na Afganistan w przypadku Iranu, który stał się schronieniem dla tysięcy ludzi uciekających przed talibami.

Jednak uchodźcy to tylko wierzchołek lodowej góry problemów związanych z upadłymi państwami. Jak pokazały przykłady Somalii, Afganistanu, Jemenu czy Sudanu, słabość państw doskonale wykorzystują rozmaici ludzie i siły spod ciemnej gwiazdy, od przemytników po zorganizowaną przestępczość, od piratów po terrorystów. Często siły te są wspierane przez lokalnych watażków. W efekcie dochodzi dzisiaj do paranoicznej sytuacji, w której każdy kilometr kwadratowy ziemi niczyjej może być traktowany jako źródło przyszłego zagrożenia.

Amerykańskie operacje w Afganistanie i Iraku, ale także europejskie i natowskie zaangażowanie w Bośni czy Kosowie lub oenzetowskie w Demokratycznej Republice Kongo pokazują, że odbudowa cywilnych instytucji państwa, a także zapewnienie bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego są kosztowne i bardzo trudne. Wymagają również długoterminowego zaangażowania: finansowego, wojskowego oraz cywilnego. Zabezpieczenie odpowiednich środków, sił zbrojnych i policyjnych, a także cywilnych ekspertów w rozmaitych dziedzinach nawet na papierze wygląda na skomplikowane.

Pytanie, czy można pomóc upadłym państwom podnieść się i powrócić do względnej stabilności. Patrząc na dotychczasowe próby, odpowiedź powinna być negatywna. Nie można porównywać zakończonej sukcesem odbudowy zniszczonej wojną Europy czy Japonii z dzisiejszymi wyzwaniami w postaci krajów takich jak Haiti, Somalia czy Afganistan. Brak tam tradycji państwowo-społecznych, które pozwalałyby ufać w powodzenie operacji "naprawczej". Stąd z dużym sceptycyzmem należy potraktować wezwanie Richarda Haassa, prezydenta Council on Foreign Relations, do jak najszybszego stworzenia przez Stany Zjednoczone licznych cywilnych jednostek "naprawczych", zdolnych do wsparcia państw upadłych.

Propozycja Haassa jest bardzo romantyczna i idealistyczna, może być odebrana jako element amerykańskiego imperializmu, o który Stany Zjednoczone są nieustannie oskarżane. Jednak przede wszystkim jest to pomysł nierealistyczny, oparty na wątłych podstawach faktycznych. A dzisiaj także finansowych, gdyż Ameryki po prostu nie stać na kontynuowanie "naprawiania" świata. Wystarczy Irak i Afganistan, które mimo wieloletnich nakładów oraz zaangażowania setek tysięcy żołnierzy oraz pracowników cywilnych dalekie są od osiągnięcia stanu, w którym moglibyśmy powiedzieć - "te państwa samodzielnie dadzą radę".

Co w takim razie należy zrobić? Czy Europa może sobie pozwolić na istnienie słabych państw w swoim sąsiedztwie, takich jak chociażby Kosowo, Bośnia i Hercegowina czy Mołdowa? Słabi u granic nie wróżą niczego dobrego. W przypadku tych państw można ufać, że scenariusz somalijski czy afgański jest bardzo mało prawdopodobny. Jednak co zrobić z państwami takimi jak Somalia, Zimbabwe czy Jemen - położonymi daleko od zamożnych państw Zachodu, mogących potencjalnie stać się przechowalnią lub inkubatorem wrogich naszym wartościom sił? Albo inaczej, które mogą swoją niestabilnością zagrażać innym, stabilnym lub w miarę stabilnym państwom regionu?

Richard Haass twierdzi, że pomoc dla lub naprawa upadających państw jest mniej kosztowna od odbudowy państw upadłych. Ciężko przyjąć taki argument na wiarę, gdyż każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie. W przypadku zdrowia człowieka lepiej stosować profilaktykę niż zwalczać skutki choroby, jednak niektóre schorzenia są nieuleczalne bądź ich leczenie kosztuje bardzo dużo pieniędzy.

Podobnie jest w przypadku państw. Niektórym można pomóc zanim popadną w tarapaty, inne można spróbować odbudować - o ile sobie tego życzą. Różnica pomiędzy organizmem człowieka a państwa jest taka, że człowiek w ostateczności umiera, a nawet upadłe państwo nadal żyje. Wszystkim nie da się pomóc i powinniśmy się do tej myśli przyzwyczaić.

Piotr Wołejko

grafika: npr.org

Cały świat na jednej stronie - Polityka Globalna:

czwartek, 14 stycznia 2010

Wtorek, 12 stycznia 2010 roku. Za kilka minut na zegarach miała wybić godzina piąta po południu. Na Haiti dzień jak co dzień: biednie, ale życie jakoś się toczy. Nagle zatrzęsła się ziemia i po kilkuset sekundach w gruzy obróciła się spora część stolicy kraju Port-au-Prince. Epicentrum wstrząsów znajdowało się około 25 kilometrów od miasta. Pierwsze uderzenie miało siłę 7 stopni w skali Richtera, a wstrząsy wtórne między 5 a 5,9 stopnia.

Bieda i problemy

Kataklizm spadł na jedno z najbiedniejszych państw świata. Spośród dziesięciu milionów mieszkańców 80 procent żyje poniżej granicy ubóstwa. Produkt krajowy brutto wynosi, według parytetu siły nabywczej, 11,5 miliarda dolarów, zaś PKB na głowę mieszkańca zaledwie 1300 dolarów. Nietrudno się domyślić, że instytucje państwowe kadłubowe i bardzo słabe. Od 2004 roku w Haiti działa misja Narodów Zjednoczonych (MINUSTAH), której siły obecnie wynoszą ponad 7000 żołnierzy, ponad 2000 policjantów oraz blisko 2000 pracowników cywilnych.

O sytuacji w Haiti, w maju 2009 roku, pisał  w Polityce Globalnej Maciej Pawłowski, autor bloga Strefa Wojny. Pozwolę sobie przytoczyć kilka fragmentów z jego artykułu, którego lekturę w całości gorąco polecam. Maciej pisał m.in.: "Oprócz braku skutecznego, politycznego przywództwa, jednym z kluczowych problemów mieszkańców Haiti jest niekorzystny klimat, w jakim położone jest ich państwo. Niemalże co roku kraj dotykany jest przez gwałtowne powodzie i huragany. W latach 2001 – 2007 katastrofy naturalne zabiły ponad 18 tysięcy osób a 132 tysiące pozostało bez dachu nad głową. Klęski żywiołowe dotknęły ponad 6 milionów ludzi (przy 9 milionach mieszkańców) powodując straty rzędu 4,6 miliarda dolarów".

"Kolejnym problemem jest chroniczny brak energii elektrycznej w wielu regionach. Większość, bo aż 80% tej energii jest konsumowane przez stolicę, Port-au-Prince, która jest zasilana w wyniku spalania węgla drzewnego czy samych drzew (...) Używanie drzew jako głównego surowca energetycznego prowadzi do głębokiej degradacji gleb i lasów, co przejawia się w ich pustynnieniu i silnym zasoleniu. Obecnie zniszczeniu uległo ponad 50% terenów zielonych i nie wydaje się, żeby ten proces miał się zatrzymać w najbliższej przyszłości. Powodów tego stanu rzeczy można doszukiwać się w czasach kolonialnych, w których eksploatowano tutejsze lasy".

Jeszcze jeden cytat z artykułu Macieja Pawłowskiego opublikowanego na portalu Polityka Globalna: "Sytuacji ekologicznej kraju nie poprawia exodus ludności z centrów miast na peryferia i uprawianie na nich prymitywnej roli. Sprzyja to tworzeniu się slumsów (bidonville) pozbawionych dostępu do bieżącej wody, w których ludzie żyją w prowizorycznych budynkach. Miejsca takie, oprócz katastrofalnej infrastruktury komunalnej i publicznej (brak zakładów opieki zdrowotnej, szkół, policji etc.) często są swoistymi enklawami, w których kwitnie zorganizowana przestępczość".

Misja na dziś i jutro

Pomoc dla Haiti obiecało już wiele państw, z Ameryką na czele. Na miejscu są bądź wkrótce znajdą się także organizacje pozarządowe. Teraz najważniejsze jest uratowanie życia ludzi, którzy znajdują się pod gruzami zniszczonych lub uszkodzonych budynków. Niewielka odległość dzieląca Haiti od Stanów Zjednoczonych pozwala Ameryce zareagować szybko i na wielką skalę. Inni również pomogą, w miarę swoich możliwości. Bez wątpienia tragedia z 12 stycznia br. na długo pozostanie w pamięci Haitańczyków oraz świata. Warto zadać jednak pytanie, co dalej?

Nie czarujmy się, media porzucą Haiti najdalej w przyszłym tygodniu, gdy akcja ratownicza przekształci się w wielkie sprzątanie pozostałości po trzęsieniu ziemi. Tymczasem problemy Haiti, pogłębione tak ogromną katastrofą, zostaną. Obiecywane dziś pieniądze, jeśli nie zostaną wykorzystane w całości podczas trwającej akcji ratunkowej będą mogły być wykorzystane do odbudowy zniszczeń. Haiti potrzebuje nie tylko fizycznej, ale instytucjonalno-społecznej odbudowy. Typowe nation-building, czyli tworzenie państwa od podstaw. Operacja kosztowna i długotrwała, a do tego z wielkimi szansami na fiasko.

Skala problemów, nawet gdyby trzęsienie ziemi nie nastąpiło, jest ogromna. Zniszczone środowisko, ogromna bieda, słabe i skorumpowane instytucje państwowe. Brak tradycji sprawnej władzy, praktycznie nieistniejąca kultura polityczna. Prowizoryczna ochrona zdrowia i edukacja. A wreszcie kwitnąca przestępczość. Haiti było jednym z ulubionych miejsc przez kartele narkotykowe. Czują się one na Haiti tak samo dobrze, jak terroryści z Al-Kaidy w Jemenie czy Somalii.

Akcyjna, czyli krótkotrwała pomoc Haiti jest konieczna, ale dalece niewystarczająca. Albo społeczność międzynarodowa zdecyduje o kompletnej misji odbudowy tego kraju albo znowu pogrąży się on w marazmie i chaosie. Kto za to zapłaci, kto wyśle żołnierzy, policjantów i cywilnych specjalistów? Czy misja będzie kontynuowana przez dłuższy czas, tj. nie zostanie przedwcześnie okrojona lub zlikwidowana? I wreszcie, czy ewentualna odbudowa nie przekształci się w gigantyczny proces kradzieży międzynarodowych, czyli de facto niczyich, pieniędzy?

Piotr Wołejko

 

Cały świat na jednej stronie - Polityka Globalna:

 

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
1. Dyplomacja w Sieci
2. Blogi zagraniczne
3. Think-tanki
4. Media zagraniczne
5. Blogi polskie
6. Militaria
7. Periodyki
liczniki
Dyplomacja on Facebook