Wpisy z tagiem: Korea Północna
piątek, 30 marca 2012
Kilka miesięcy względnego spokoju to i tak wielkie osiągnięcie w przypadku Półwyspu Koreańskiego i poczynań reżimu Kimów z Północy. Od śmierci drogiego przywódcy w grudniu ub.r. i zastąpienia go przez ukochanego następcę minęły ponad trzy miesiące. Czas najwyższy podnieść temperaturę sporu, pokazać potęgę militarną i uzyskać gospodarcze koncesje w postaci pomocy żywnościowo-energetycznej. Najlepiej do tego celu nadają się rakiety, główny towar eksportowy Korei Północnej. Można więc ogłosić, że wystrzeli się na orbitę cywilnego satelitę, przy okazji testując rakietę balistyczną dalekiego zasięgu.
Podczas niedawnej konferencji w Seulu (stolicy Korei Płd.), poświęconej nieproliferacji broni jądrowej, Stany Zjednoczone i Chiny ustaliły, iż wypracują wspólne podejście do „potencjalnej prowokacji” ze strony Korei Północnej. To ważne, gdyż w praktyce tylko Chiny posiadają jakikolwiek, choć nie przesadny, wpływ na reżim w Pjongjangu i mogą powściągać jego działania. O ile atmosfera przed terminem wystrzelenia rakiety będzie się zagęszczać, porozumienie chińsko-amerykańskie minimalizuje zagrożenie wystąpienia poważniejszego konfliktu. Moment na taki konflikt jest bardzo kiepski: w Stanach kampania wyborcza, w Chinach przygotowania do wymiany kierownictwa. Dlatego nie dziwi uprzedzające fakty porozumienie obu mocarstw mające na celu niedopuszczenie do jakiejkolwiek eskalacji. Niemniej, jest nie do przewidzenia, jak zachowa się Korea Północna w przypadku zestrzelenia jej rakiety przez Japończyków. Zazwyczaj można zakładać, że nie nastąpi eskalacja, lecz w sytuacji, gdy ukochany następca Kim Dzong Un dopiero umacnia swoją władzę, nie można wykluczyć ograniczonej odpowiedzi ze strony Pjongjangu. Raczej nie byłaby ona skierowana przeciwko Japonii, skoro można uderzyć w sąsiada z południa. Jest to opcja łatwiejsza do wykonania z technicznego punktu widzenia, a także z większym wydźwiękiem propagandowym. Dywagacje na temat postępowania Korei Północnej są obarczone ogromnym ryzykiem popełnienia błędu. Reżim buduje swoją markę przewidywalnej nieprzewidywalności. Można przewidzieć, że ciężko będzie coś przewidzieć. W omawianym przypadku wystrzelenia satelity, planowanego w celu uczczenia setnej rocznicy urodzin założyciela państwa Kim Ir Sena, jest podobnie. Pjongjang podbija stawkę i nie daje o sobie zapomnieć. Wszystko powinno rozejść się po kościach. A za kilka-kilkanaście tygodni Korea Północna znów o sobie przypomni. Piotr Wołejko
grafika: http://dailyplanetdispatch.com
poniedziałek, 19 grudnia 2011
W dniu dzisiejszym media żyły jedną informacją ze świata - śmiercią północnokoreańskiego dyktatora Kim Dzong Ila, który zmarł w sobotę ok. trzydziestu minut po północy czasu polskiego. Od razu postawiono w gotowość armię w sąsiedniej Republice Korei, a Japonia i Seul są na gorącej linii z Waszyngtonem. Pyongyang tymczasem przeprowadził test rakiety krótkiego zasięgu, która spadła do morza. Podobno był on planowany wcześniej, jednak taka wymówka zazwyczaj towarzyszy wszelkiego rodzaju wydarzeniom o charakterze militarnym. Czego więc możemy się spodziewać w najbliższym czasie? Gułag z głowicami atomowymi Korea Północna słynie z tego, że jest nieprzewidywalna i zdolna praktycznie do wszystkiego. W ostatnim czasie Pyongyang m.in. zatopił południowokoreańską fregatę, a także ostrzelał wyspę należącą do swego sąsiada. Przeprowadzał także testy rakiet krótkiego i dalekiego zasięgu, a część z nich przelatywała bądź spadała w pobliżu Japonii. Wydarzenia te można zrzucić na karb przygotowywanej już wówczas sukcesji władzy, która zgodnie ze świecką tradycją komunistycznego reżimu spłynie z ojca na syna. Dla niezorientowanych ważna informacja - Koreą Północną będzie rządziło trzecie pokolenie dynastii Kimów. Mamy więc do czynienia z osobliwą formą ustrojową - monarchią totalitarną. Mało kto zwracałby uwagę na gułag zwany Koreańską Republiką Ludowo-Demokratyczną, gdyby nie posiadał on kilku głowic jądrowych. Wokół nich od lat toczą się dyplomatyczne rozgrywki w ramach tzw. rokowań sześciostronnych (z udziałem obu Korei, Japonii, Rosji, Chin i USA), nie przynosząc żadnych rezultatów. Rodzina Kimów reprezentująca system władzy w Pyongyangu słusznie uważa, iż ostateczną gwarancją bezpieczeństwa jest posiadanie broni atomowej. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zaatakuje kraju, który posiada broń A oraz środki do jej przenoszenia. O ile Korei Północnej daleko do kraju mlekiem i miodem płynącego, to na rozwój technologii atomowych oraz rakietowych pieniądze zawsze się znajdowały. Gorzej z obywatelami KRLD, którzy żyją w permanentnym strachu (terrorze) i głodzie, utrzymywani przez zagranicznych donatorów i Chiny. Reżim musi trwać I to właśnie na Pekin należy patrzeć, jeśli myśli się o złagodzeniu kursu północnokoreańskiego reżimu. Tylko Chińczycy, a i to bez zbytniej przesady (relacja patron-klient, polecam szersze wyjaśnienia opublikowane na Dyplomacji w maju 2010 r.), mogą wpłynąć na poczynania władz w Pyongyangu. A władze te, których uosobieniem i reprezentantem (twarzą, mówiąc wprost) jest rodzina/klan Kimów, nie są chętne do przeprowadzania zmian. Obecny układ może nie jest idealny, lecz pozwala na przetrwanie, co pokazują kolejne dekady trwania Korei Północnej, bo o żadnym rozwoju (poza bronią A i rakietami) nie można w tym przypadku mówić.
System władzy to powiązania rodzinne klanu Kimów splecione z wierchuszką sił zbrojnych oraz siłami bezpieczeństwa. Jest to na pewno skomplikowana układanka, jednak stwierdzenie o rządach wojskowo-bezpieczniackiej junty można uznać za bezpieczne (dla jego autora). Ograniczone zasoby dzieli między siebie wąskie grono najwyższych dostojników wojskowych, bezpieczniackich i partyjnych. Im niżej, tym mniejszy strumień dóbr i pieniędzy. Najczęściej jednak ci, którzy są niżej, nie mają większego pojęcia o tym, że mogłoby im być lepiej. Cieszą się tym, co mają. A gdy awansują, stają się lojalnymi obrońcami skostniałego systemu. Czego można się spodziewać? Konkludując rozważania, nie spodziewałbym się zmian od wewnątrz, gdyż nikomu na nich nie zależy. Najważniejsi gracze w reżimowej układance mają się jak pączki w maśle. Społeczeństwo jest zindoktrynowane, sterroryzowane i zagłodzone. Nie w głowie mu bunty i rewolucje. Nadzieja na zmiany, jakkolwiek złudna, tkwi w fatalnym stanie gospodarki. Niestety twierdzenie, iż musi ona kiedyś upaść ciągle okazuje się fałszywe. Można tutaj patrzeć wymownie na Chiny, którym bardzo na rękę jest utrzymanie status quo na Półwyspie Koreańskim. Pekin nie chce, by na zmianach na Północy skorzystała Korea Południowa ani Stany Zjednoczone. Lepsze wydaje się utrzymywanie reżimu rodziny Kimów, który od teraz firmuje swoją twarzą najmłodszy syn Ukochanego Przywódcy, Kim Dzong Un, zwany już Wielkim Następcą. W sferze międzynarodowej utrzyma się podwyższone napięcie w regionie. Tym bardziej, że w najbliższych miesiącach dojdzie także do zmiany na szczytach władzy w Pekinie. Tandem Hu Jintao - Wen Jiabao ustąpi po dwóch kadencjach, a ich miejsce zajmie nowe pokolenie chińskich przywódców. Jakie będą ich poglądy na sprawę koreańską i stosunki z Koreą Północną, przydatnym narzędziem, a zarazem kłopotliwym sąsiadem? Nie wykluczałbym prowokacji militarnych o ograniczonym zasięgu autorstwa Korei Północnej. Wielki Następca może zechcieć pokazać swoją twardość i zagrać tym w rozgrywkach wewnętrznych. Powszechnie mówi się bowiem, iż z racji swego młodego wieku (mimo to jest już czterogwiazdkowym generałem) i braku doświadczenia będzie on pod swego rodzaju kuratelą najbliższej rodziny lub dowódców wojskowych. Jeśli zechce się usamodzielnić, najłatwiej będzie uczynić to poprzez pokaz siły wojskowej, najpewniej wymierzonej w południowego sąsiada. Piotr Wołejko
sobota, 01 stycznia 2011
Trudny rok. Pełen katastrof. Zaczęło się na początku stycznia w Haiti. Potężne trzęsienie ziemi unaoczniło światu kruchość haitańskiej państwowości. Bilans tragedii to ponad 200 tys. ofiar i miliony osób żyjących do dziś bez trwałego dachu nad głową. Naprawa Haiti to misja na wiele lat. Misja niełatwa i kosztowna. Czy uda się zakończyć ją sukcesem? Zamieszanie wokół niedawnych wyborów powszechnych (ponowne przeliczanie głosów) nie jest pozytywnym sygnałem. Haiti, Chile i amerykański Senat Miesiąc później, pod koniec lutego ub.r., trzęsienie ziemi silniejsze od tego, które zniszczyło Haiti, dotknęło Chile. Jakże rzucała się w oczy różnica w jakości państwa, jego struktur i instytucji. Będące oknem wystawowym Ameryki Południowej Chile nie załamało się pod presją sił natury. Liczba ofiar sięgnęła setek, ale nie setek tysięcy. Straty owszem, były, ale nie da się tego żadną miarą porównać z Haiti. Skoro już jesteśmy przy Chile warto odnotować, iż po raz pierwszy od końca ery Pinocheta (1990 rok) władzę w kraju przejmuje prawica. Nowym prezydentem kraju został bogaty biznesmen Sebastian Pinera. Santiago czeka jednak bardziej zmiana pilota, niż kursu. Do Chile wrócę jeszcze pod koniec podsumowania. Przechodząc na chwilę do polityki, nie można pominąć trzęsienia ziemi w amerykańskiej polityce wewnętrznej, które wywołało zwycięstwo republikanina Scotta Browna w wyborach uzupełniających do Senatu. Brown zwyciężył w liberalnym stanie Massachusetts i zajął miejsce zajmowane przez dekady przez legendę demokratów - Edwarda Kennedy'ego. Sukces ten był uwerturą do listopadowego zwycięstwa GOP w wyborach do Izby Reprezentantów. Gdyby nie prawicowy radykalizm pod banerem Tea Party, republikanie mogli nawet liczyć na przejęcie kontroli nad Senatem. Chiny, Turcja, Ukraina, Rosja i Jerozlima Styczeń to także ostra reakcja amerykańskiego koncernu Google na atak hakerski, jaki przypuściły na niego Chiny. Spodziewałem się poważniejszych konsekwencji tego wydarzenia, ale w sumie z dużej chmury spadł mały deszcz. W lutym zwróciłem uwagę na postępującą rozprawę partii AKP, pod przewodnictwem premiera Turcji Recepa Erdogana, ze strzegącą świeckości republiki armią. Podobno wojskowi szykowali zamach stanu, któremu udało się zapobiec. Drugi miesiąc 2010 roku przyniósł również zmianę warty na Ukrainie. Skompromitowany prezydent Juszczenko zakończył swą żałosną kadencję, a wyrównaną walkę o prezydenturę stoczyli Julia Tymoszenko i Wiktor Janukowycz. Zgodnie z przewidywaniami, wygrał ten drugi. Z jego sukcesem wiąże się ważna lekcja dla Polski. Dalej, w marcu, mieliśmy zamachy w moskiewskim metrze, które przypomniały o niestabilności rosyjskiego Kaukazu. Już nie tylko Czeczenia stanowi poważny problem, ale także sąsiednie republiki. Wiele kilometrów na południe od Groznego, w Ziemi Świętej, Izrael pokazał Amerykanom, gdzie raki zimują. Wizyta wielkiego przyjaciela Izraela, wiceprezydenta Joe Bidena, była policzkiem nie tylko dla niego, ale dla całej administracji Obamy. Gospodarze powitali Bidena informacją o rozbudowie osiedli żydowskich we wschodniej Jerozolimie. Był to zaledwie początek serii "przyjaznych gestów" Izraela wobec USA. Waszyngton poniósł w 2010 roku całkowitą klęskę w swojej polityce wobec Izraela i tzw. procesu pokojowego. Smoleńsk i relacje z Rosją Kwiecień przyniósł straszliwą tragedię w postaci katastrofy prezydenckiego Tupolewa pod Smoleńskiem. Zginął prezydent Polski Lech Kaczyński wraz z małżonką, wszyscy najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego i kilkadziesiąt innych osób. Wydarzenie bez precedensu w dotychczasowej historii, nie tylko Polski, ale całego świata. Również w kwietniu islandzki wulkan o niewymawialnej nazwie sparaliżował na wiele dni ruch lotniczy w Europie, utrudniając m.in. autorowi tego tekstu wyjazd na międzynarodową konferencję w stolicy Katalonii, Barcelonie. Po raz kolejny w tym roku natura pokazała, jak krucha jest cywilizacja stworzona przez człowieka. W obliczu katastrofy smoleńskiej zastanawialiśmy się, jak będą wyglądać stosunki Polski z Federacją Rosyjską. Jak pokazał czas, przewidywania okazały się słuszne. Ocieplenie przyniosło pewną poprawę, jednak w wielu kluczowych sprawach różnica zdań pozostała. I raczej pozostanie. Chociażby w sprawie przyszłości Ukrainy, która swoją decyzją o przedłużeniu stacjonowania Floty Czarnomorskiej na Krymie zdawała się pieczętować odwrót z kursu zachodniego. Powodzie, pożary i nieodpowiedzialna polityka KRLD Kolejne miesiące, w szczególności lipiec, to kolejne katastrofy naturalne. Podczas gdy tysiące hektarów ziemi, wsie i miasteczka w Rosji trawił nie dający się powstrzymać pożar, północny Pakistan znalazł się pod wodą. Powódź dotknęła ponad 20 milionów ludzi, spośród których spora część straciła dorobek całego życia. W polityce zwróciłem uwagę na możliwość przyciśnięcia Chin do muru ws. coraz agresywniejszej Korei Północnej, a to dzięki ujawnieniu, iż za zatopieniem pod koniec marca 2010 roku południowokoreańskiej korwety Cheonan stał reżim Kim Dzong Ila. Chiny wywinęły się od jakiejkolwiek odpowiedzialności za swojego klienta, a pod koniec listopada Korea Północna ostrzelała należącą do Południa wyspę Yeonpyeong. Kłopoty z właściwą reakcją na poczynania północnokoreańskiego reżimu zamknęły słaby dla Chin rok w stosunkach międzynarodowych. W tym kontekście nie można nie wspomnieć o histerycznej wręcz reakcji Pekinu na zatrzymanie przez Japonię kapitana chińskiego kutra rybackiego, który został zatrzymany za staranowanie japońskich okrętów straży przybrzeżnej. Chiny pokazały tutaj swoją brzydką, nacjonalistyczną twarz i dały dużo do myślenia państwom Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej. Japonia nie tylko została upokorzona, ale także Chiny wstrzymały jej dostawy tzw. metali ziem rzadkich. Pekin kontroluje ponad 95 proc. ich wydobycia, a nowoczesna japońska gospodarka potrzebuje tychże metali jak człowiek tlenu. Kara była więc surowa. Alians brytyjsko-francuski, polska polityka zagraniczna i dobre wieści z Chile Na początku listopada na pierwszy plan wysunęła się Europa, a to dzięki umowie o współpracy obronnej podpisanej przez Francję i Wielką Brytanię. Starzy sojusznicy, broniąc własne siły zbrojne przed cięciami budżetowymi, a także walcząc o utrzymanie wpływów na arenie międzynarodowej, zawarli traktat obronny na najbliższe 50 lat. Skoro jesteśmy już na Starym Kontynencie, rzućmy okiem na Polskę. W pierwszych dniach grudnia ofensywę dyplomatyczną przeprowadził prezydent Bronisław Komorowski, spotykając się z prezydentami Rosji, Niemiec i Ameryki. Natomiast tuż przed Świętami w trudnej sytuacji postawił nas białoruski dyktator Aleksander Łukaszenka, przyznając sobie 80 proc. poparcia w wyborach, a następnie brutalnie tłumiąc demonstracje i pałując swoich kontrkandydatów.
Na koniec zostawiłem chyba najbardziej pozytywne wydarzenie ubiegłego roku. Nie, nie finał mundialu w RPA, po którym, jako wielki fan Hiszpanii i FC Barcelony, byłem w siódmym niebie. Mam na myśli zakończoną powodzeniem akcję ratunkową w chilijskiej kopalni miedzi San Jose. W połowie października, na oczach miliarda widzów na całym globie, 33 zasypanych pod ziemią górników zostało wyciągniętych na powierzchnię. Spędzili 69 dni na głębokości 700 metrów. Niesamowite wrażenie zrobił na mnie drugi w kolejności uratowany górnik, Mario Sepulveda (na zdjęciu; źródło: mirror.co.uk). Co przyniesie rok 2011? Polska w drugiej połowie 2011 roku obejmie przewodnictwo w Unii Europejskiej i obok wyborów parlamentarnych będzie to najważniejsza sprawa. W Chinach szykuje się zmiana u sterów, Hu Jintao i Wen Jiabao w 2012 roku ustąpią miejsca młodszym kolegom z partii komunistycznej. W Ameryce rozpocznie się kampania prawyborcza, której celem będzie wyłonienie rywala dla Baracka Obamy. Europę czeka sporo nerwów związanych z problemami finansowymi państw grupy PIIGS, a także początek batalii o budżet UE na lata 2013-2020. Z pewnością będzie to ciekawy rok, który mam zamiar dla Was opisywać i analizować. Najważniejsze to dotrwać do grudnia, kiedy Dyplomacja będzie obchodzić swoje piąte urodziny. Możecie sprawić, aby pierwszą pięciolatkę uczcić z przytupem. Bądźcie ze mną, czytajcie Dyplomację, dołączcie do Dyplomacji na Facebooku, zaproście swoich znajomych i, co najistotniejsze, przyglądajmy się razem uważnie temu, co dzieje się na świecie. Dziękuję Wam za udany 2010 rok i liczę, że 2011 będzie przynajmniej nie gorszy od swego poprzednika! Piotr Wołejko |
Zakładki:
1. Dyplomacja w Sieci
2. Blogi zagraniczne
3. Think-tanki
4. Media zagraniczne
5. Blogi polskie
6. Militaria
7. Periodyki
Tagi
Dyplomacja on Facebook
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||